Zaszłam w ciążę w wieku 44 lat będąc samotną kobietą. Teraz nie wiem, co z tym zrobić

Obecnie mieszkam sama. Dzieci są już dorosłe, mają swoje rodziny, żyją osobno. Jestem już nawet babcią.

Z ojcem moich córek od dawna nie żyłam jako mąż i żona. Nie rozwodziliśmy się tylko ze względu na dzieci, chcieliśmy poczekać, aż dorosną i zdobędą wykształcenie.

Ale mąż odszedł wcześniej, znalazł inną kobietę. Miał dość naszego codziennego życia. W nowych związkach miał wiele emocji. Nie obrażam się na mojego byłego męża. Ja też postąpiłabym tak, gdybym miała innego mężczyznę. Ale ja, będąc w oficjalnym małżeństwie, nie prowadziłam romansów z boku. A teraz nie jestem nikomu potrzebna.

Rozstaliśmy się więc pokojowo, od czasu do czasu rozmawiamy, jak bliscy sobie ludzie, nie mamy już nic do podziału.

Jedyne, co mi zostało, to czekać, aż dzieci przyjdą do mnie w odwiedziny. Niestety, odwiedzają mnie rzadko. Nie obrażam się na nie, ważne, że u nich wszystko w porządku. Ale teraz jestem zupełnie sama i bardzo mi samotno.

I kiedy zaczął się do mnie zbliżać mężczyzna, nie udawałam, że jestem obojętna. Tak, w tych związkach nikt nikomu niczego nie obiecywał, ale w tym okresie czułam się żywa. Zacząłem zwracać uwagę na swój wygląd, nosić jaskrawe ubrania. Byłam szczęśliwa, że moje życie stało się bardziej kolorowe i interesujące.

Dziś romantyczne związki rozwijają się według innego scenariusza niż za mojej młodości. Wtedy mężczyzna był oparciem dla swej damy serca. W moim przypadku pozostałam sama i byłam w ciąży.

Oczywiście, powinnam byłaby być ostrożniejsza, ale teraz już nic nie zmienię.

Nasze relacje zakończyły się nawet przed tym, jak dowiedziałam się o swoim ciekawym stanie. Zdecydowałam się nic nie mówić ojcu dziecka. Jeśli zdecydował się odejść ode mnie, to znaczy, że dziecko mu niepotrzebne. Poradzę sobie ze swoimi problemami.

Jednak jednocześnie martwię się o zdrowie dziecka, i swoje własne również. Kwestie finansowe również są istotnym problemem na tej liście.

Jedno jest pewne, że dziecko wniesie sens do mojego szarego życia. Oddam mu całą swoją miłość, nauczę wszystkiego, co sama wiem, i nie będę powtarzać błędów z przeszłości w wychowaniu. A także dziecko uchroni mnie przed zbędnymi i pustymi związkami.

Ale boję się również, że moje dziecko będzie się wstydzić matki w podeszłym wieku. A jednocześnie przekonuję siebie, że dojrzała i doświadczona mama jest o wiele lepsza niż młoda dziewczyna.

Jednak młoda mama ma więcej siły. A co, jeśli nie zdążę wychować dziecka i umrę?

I boję się również drwin i upomnień ze strony lekarzy. Coś mi zarzucą i będą mnie zmuszać do aborcji?

A także moje córki nie przyjęły mojej nowiny z zbyt dużą radością. Chcą, żebym opiekowała się wnukami, a nie rodziła dzieci. Próbują mnie przekonać do przerwania ciąży, strasząc konsekwencjami późnego porodu. Może mają rację?