28 lat w górach i w radości… a potem jeden telefon z okazji urodzin i koniec

Tego dnia bardzo serdecznie spędziliśmy czas z rodzicami mojego męża, świętowaliśmy urodziny jego ojca. Potem wyruszyłam z córką, aby spędzić czas z moimi rodzicami, a Adam został w domu. Byłam praktycznie pewna, że kiedy wrócimy, będzie już spał.

Moje przypuszczenia się potwierdziły. Włączył laptop i zaraz obok zasnął. Uśmiechnęłam się łagodnie i już chciałam obudzić Adama, aby położyć go spać, kiedy nagle na ekranie pojawiła się wiadomość. Spojrzałam na nią i ogarnęła mnie panika. Składała się zaledwie z trzech słów, które zraniły mnie głęboko w duszy. Napisała je jakaś kobieta. Wyznawała miłość Adamowi.

Opanował mnie paniczny strach, nie wiedziałam, co robić. Cicho wyszłam z pokoju i poszłam do kuchni. Tam spotkałam Annę. Patrząc na mnie, zrozumiała, że coś się dzieje.

Zaczęłam jej opowiadać… Jak mogłam tyle lat nie zauważać oczywistych rzeczy? Mój ojciec zawsze był przeciwny Adamowi. Uważał go za podstępnego i był pewien, że przyniesie mi wiele rozczarowań. Przez dwadzieścia osiem lat starałam się udowodnić mu coś przeciwnego. I nawet mi to wychodziło…

Anna cicho wszedł do pokoju i otworzyła korespondencję. Zaczęłyśmy czytać ją razem. Okazuje się, że związek tej kobiety z Adamem trwał nie jeden dzień. W końcu Wiktoria (córka) napisała do jego kochanki, że jeśli ją tak bardzo kocha, niech go zabierze dla siebie.

Potem zamknęłyśmy laptop i wyszłyśmy z pokoju. Wiktoria wysłała z jej konta kopie rozmów do swojego ojca i napisała mu, żeby był mężczyzną.

Siedziałam jakby we mgle. Pięć lat temu Adam miał wypadek. To był bardzo trudny czas dla całej naszej rodziny. Miał problemy z nogami. Po tym nie mógł pracować w policji, ale przez te lata dosłownie żył swoją pracą.

Opiekowałam się nim, wspierałam i zmusiłam do wiary w siebie. Znalazł nową pracę, odzyskał smak życia. Ile razy dziękował mi za miłość i wsparcie… Co to było? Zdrada? Fałsz?

W pokoju zadzwonił telefon. Prawdopodobnie kochanka Adama dzwoniła do niego. Odpowiedział, rozmawiał miło i zaczął się przygotowywać.

Przeszedł obok nas w pokoju i nawet nie spojrzał mi w oczy. Wiktoria delikatnie pomachała ręką ojcu i nazwała go zdrajcą. Drugi raz zobaczyłam Adama, gdy przyjechał po swoje rzeczy. Tak zakończyły się moje dwadzieścia osiem lat małżeństwa… W ogóle bez sensu…