Była męża chce, aby ich dziecko miało wszystko, co i nasze

Była żona mojego męża zaczęła zgłaszać dziwne roszczenia. Jej zdaniem ich dziecko, które wychowuje ona, jest krzywdzone we wszystkim naraz – nie ma nowych gadżetów, nie lata na wakacje dwa razy w roku, nie ma hulajnogi i hulajnogi elektrycznej. Zgłasza mężowi pretensje i domaga się, aby zapewnił ich synowi wszystko to. Ale jest mały haczyk – na wszystkie dodatki dla naszego dziecka zarabiam ja.

Mamy z mężem, można powiedzieć, nietypową rodzinę, choć w obecnych czasach takie przypadki nie są tak rzadkie. W rodzinie spora część dochodów to moja. Ja buduję karierę i dążę do tego, aby zarabiać jeszcze więcej. Mąż pracuje w niepełnym wymiarze godzin zdalnie, ale na nim spoczywa wszystko – sprzątanie, opieka nad synem, zakupy produktów, gotowanie i inne domowe drobiazgi.

Mój mąż jest dobry, ale z natury nie jest liderem, nie jest mu to dane. Nie będzie się zrywał z żył za osiągnięcie celu, nie ma w nim zacięcia osiągnąć kolejnego awansu, nie interesuje go kariera jako taka. Tak bywa, że nie wszystkim chce się realizować siebie właśnie w zakresie kariery.

Kiedy się poznaliśmy, pracował na pełny etat w biurze, starannie nadmuchiwał policzki i starał się zrobić na mnie wrażenie zdobywcy. Ale od razu było widać, jak ciężko mu to przychodzi. Myślałam, że to po prostu taki okres – zima, zmęczenie, awitaminoza.

Miesiąc po ślubie firma męża zbankrutowała i on został bez pracy. I tu moje oczy się otworzyły – mąż bardzo się zmienił w ciągu tygodnia w domu. Stał się spokojniejszy, bardziej uważny, w domu zrobiło się przytulniej, a ja nie musiałam wieczorami stać przy kuchence. Wtedy też postanowiliśmy, że nie będziemy się męczyć – niech siedzi w domu.

W ciąży prawie nie siedziałam, syn jakoś od pierwszych dni był na mieszance. Dlatego jak tylko trochę doszłam do siebie, to wróciłam do pracy, a całą opiekę nad dzieckiem i domem wziął na siebie mąż. W tym momencie on pracował już bardziej dla przyjemności i po to, żeby wypłacać byłej żonie alimenty. Całą swoją pensję oddawał tam, naszej rodzinie wystarczało to, co ja zarabiam.

Z pierwszą żoną mąż rozwiódł się właśnie dlatego, że ona wiecznie go gnębiła z powodu kariery i pieniędzy. W jej obrazie świata ona powinna siedzieć w domu, a on pracować.

Rozwiedli się, jest syn, o cztery lata starszy od naszego. Mąż zawsze starał się starannie wypłacać alimenty. Obecnie oddaje na dziecko całą swoją pensję, a to około dwudziestu tysięcy, plus minus.

Przy tym wszystkim on jeszcze i widuje się z synem z pierwszego małżeństwa. Nasz syn też zna brata, ale między nimi nie ma przyjaźni, tak po prostu się znają. Czasem mąż oboje chłopców wywozi gdzieś w weekendy.

Niedawno dowiedziałam się, że byłą nagle przestała odpowiadać, jak utrzymywany jest jej syn. Zarzuciła byłemu mężowi, że to niesprawiedliwe, kiedy jedno jego dziecko co roku jedzie nad morze i zmienia telefony co roku, a drugie sobie tego nie może pozwolić.

– Ona oszalała? Ty i tak oddajesz jej całą pensję.

– Chyba uważa, że nie całą. Próbowałem jej wytłumaczyć, ale kiedy i kogo ona słuchała.

Później dowiedzieliśmy się, że była złożyła pozew przeciwko mężczyźnie do sądu, aby ustalić alimenty. Mężczyzna wpadł w złość i powiedział, że albo ona wycofa pozew, albo on będzie płacił dokładnie tyle, ile przyzna sąd, ani groszem więcej. Biorąc pod uwagę, że obecnie cała jego pensja idzie do niej, a on ma w sumie dwoje dzieci, komuś wyraźnie trzeba będzie powściągnąć apetyty.

Jaki szok ona przeżyje, gdy się okaże, że wszystkie блага своєmu synowi zapewniam ja. I gadżety, i wypoczynek, i różnego rodzaju rozrywki. Okazuje się, że tak też bywa – kobieta może pracować i zarabiać. Jeśli oczywiście ma takie pragnienie.