— Dwie kobiety w domu, a naczynia brudne!

— W ogóle zapomniałam, kiedy spałam normalnie. Dziecku rosną zęby, więc nie ma żadnego spokoju. Dzisiaj zasnęliśmy dopiero o 6 rano, ale musiałam wstać z powodu kłótni mamy z mężem. Jak mnie te sprzeczki znudziły! To doprowadza do szaleństwa! — westchnęła Agnieszka.

Sprawa polega na tym, że Krzysztof, mąż Agnieszki, wrócił do domu późno po pracy i usiadł na kuchni na kolację. Przyzwyczaił się, że żona sprząta za nim. Przecież “cały dzień siedzi w domu”. Niegodziwe jest, żeby dostawcy musieli myć naczynia.

Ponieważ Agnieszka nie mogła posprzątać, rano teściowa zastała brudną kuchnię i zaatakowała zięcia. A ten odpowiedział: “Dwie baby w domu, a żadnej korzyści!”. Ale czy dorosły mężczyzna nie może umyć jednej brudnej talerza i przetrzeć stołu przez cały dzień? Teściowa ma swoje racje, ale córka poparła akurat swojego męża. Uważa, że matka sprowokowała konflikt – można było po prostu wszystko posprzątać milcząc i nie wyrażać pretensji od samego rana.

Młoda para przeprowadziła się do matki Agnieszki zaraz po ślubie. Zgodziła się na wspólne mieszkanie bez problemów, przecież nie sądziła, że będzie tak trudno. Chociaż wzięli kredyt hipoteczny, nie wyrabiali z płatnościami. Tak więc postanowili wynajmować mieszkanie, dopóki Agnieszka nie wróci z urlopu macierzyńskiego. Gdyby nie podjęli tego kroku, byliby po uszy w długach.

Teściowej przypada trzypokojowe mieszkanie, więc wszyscy bez problemu się zmieścili. Nikt nie sądził, że życie pod jednym dachem będzie takie trudne. Skandale zaczęły się dosłownie od razu. Nie dość, że w codziennym życiu było wiele niezgód, to jeszcze teściowa ciągle wtrącała się w życie prywatne młodej rodziny. Nawet raz zażądała, aby zięć oddawał jej pensję. Bo przecież za dużo pieniędzy wydają i nie myślą o przyszłości.

Przyjaciółki sugerowały Agnieszce zostawienie dziecka u matki i pójście do pracy, ale ona nawet o tym nie marzy. Babcie wcale nie interesuje się wnuczką, więc nie będzie się nią opiekować. Nervousuje się, gdy dziewczynka wchodzi do jej pokoju. I tak krewna wrzeszczała, gdy dowiedziała się, że córka jest w ciąży. Widać, trzeba było nie rodzić, póki kredyt nie był spłacony.

Agnieszka teraz dosłownie się rozciera. Musi pilnować córki i radzić sobie ze wszystkimi obowiązkami domowymi. Krzysztof pracuje non-stop, więc nie ma od niego żadnej pomocy. Jego zarobki ledwo wystarczają na najważniejsze – o przeprowadzce nie ma mowy. Teściowa wymaga, aby dzieci opłacały rachunki i kupowały jedzenie. Ona je więcej niż wszyscy, ale wszystko trzeba dzielić równo.

Tym razem Krzysztof wrócił do domu gdzieś o 23:00. Agnieszka nie mogła zostawić córki, bo spała na jej rękach. Zdecydowała, że poradzi sobie z porządkiem rano, przecież to nie problem? Ale dla matki okazało się problemem! Bardzo się zdenerwowała, gdy zobaczyła wylany zupę, okruszki i brudny talerz. Krzyczała jak szalona! I zięć również nie milczał.

Kłócili się tak, że Agnieszka wraz z córką obudziły się. Kto jest winny, a kto ma rację? W tym nie można się połapać, bo każdy ma swoją prawdę. Teraz krewni w ogóle się nie dogadują – żyją jak w komunale.

Czy kobiety, które nie pracują, powinny gotować, sprzątać i prać? Czy naprawdę było tak trudno dla Krzysztofa posprzątać po sobie? A może teściowa próbuje przetrwać młodą rodzinę?