Jak bardzo pragnęłbym powrócić do mojej byłej żony: nowa nie przypadła mi do gustu

Żona widziała powód do kłótni we wszystkim. Tak, nie byłem ani prezentem, ani zupą ze śmietaną – to jej słowa – ale te codzienne kłótnie w końcu zaczęły mnie męczyć.

Nie zdradzaliśmy się nawzajem, wszystko sprowadzało się do tego, że nasze charaktery się nie zgadzały. Nawet pozostając w winie za to, że wracam zmęczony z pracy i kładę się odpocząć.

Surowo kontrolowała każdą minutę, którą spędzałem z dzieckiem. I miała takie niezadowolone oblicze, gdy ja i syn chodziliśmy na różne rozrywkowe wydarzenia, które mi się podobały.

Głównym powodem konfliktów było to, że ja tylko się bawię z synem, a cały proces wychowawczy spoczywał na niej. Maks miał już 8 lat, więc mogłem mu wytłumaczyć, że nadal ma dwóch rodziców, po prostu ja i mama nie mogliśmy już żyć na tej samej przestrzeni.

Doskonale pamiętam ten dzień, gdy zdecydowałem się odejść. Wtedy wydawało mi się, że to jedyne słuszne rozwiązanie.

Nie było podziału majątku, zostawiłem wszystko tam. Po prostu przeprowadziłem się do wynajmowanego mieszkania obok, aby Maks mógł do mnie wchodzić o każdej porze. Kasia sama złożyła wniosek o rozwód po kilku miesiącach. Trochę czasu musiałem się przyzwyczaić do tego, że nie ma stałych pretensji, krzyków, skandali, zakazów.

To przypominało mi pobyt w sanatorium. Jakbym dbał o swoje zdrowie daleko od domu. Minęło siedem miesięcy, a syn powiedział, że jakiś wujek przyprowadza mu matkę do domu na treningu. Nie zrozumiałem swoich emocji. Tak, i tak, a jednocześnie coś mnie irytowało.

Wtedy odważyłem się na nowe relacje. Nie, miałem krótkotrwałe spotkania z płcią przeciwną, ale wszystkie ograniczały się do jednej nocy. Chciałem domowego ciepła i codzienności. Tak w moim życiu pojawiła się Joanna. Młoda, sympatyczna, bez zbędnych zmartwień w głowie, nie wtrącająca się we mnie przez drobiazgi. Tak zaczęła się nowa strona życia.

Pierwszy związek odcisnął piętno, a drugi ślub wydawał mi się zbędny. Po prostu zaproponowałem Joannie cywilny ślub, ponieważ spokojne, spokojne życie mi odpowiadało. Zastanawiałem się nawet nad dziećmi. Bardzo chciałem udowodnić byłej, że szybko znalazłem jej zastępstwo.

Była żona zadzwoniła, poinformowała, że synowi podczas treningu ktoś uderzył w nos. I wtedy przez te wszystkie długie miesiące Kasia była przede mną. Rozmawialiśmy przez telefon, ale staraliśmy się unikać spotkań. Była świetna, taka jaką była, kiedy się poznaliśmy. Mówiła spokojnie. W moim samochodzie znów unoszą się zapachy jej perfum.

Z Misiem związane było trudne wydarzenie. Poważna kontuzja, teraz często spotykaliśmy się z byłą. Pewnego razu wszedłem do naszego dawnego wspólnego mieszkania, zdejmując buty, poszedłem na kuchnię i postawiłem czajnik. Gdy nie mogłem znaleźć swojego kubka, zdałem sobie sprawę, że dawno tu nie mieszkałem.

Kasia i Joanna zupełnie się nie przypominają. Była bardzo spokojna, czasem nawet zbyt. W mieszkaniu zawsze panował porządek, w lodówce zawsze było pełno jedzenia. Ale trudno było zrozumieć, jakie emocje teraz odczuwa Joanna… Nie mogę narzekać na codzienność czy cokolwiek innego, ale absolutnie nie dzieliła moich zainteresowań. Nie szaleliśmy, nie oglądaliśmy seriali.

Mój nowy związek wydawał mi się jak nowe, puste mieszkanie. Tam idealny remont, ale brak realizmu. Zrozumiałem, że teraz częściej piszę do byłej, udając zainteresowanie synem.

Smutno. Chyba to słowo najlepiej opisuje mój stan. Stało mi się smutno bez byłej żony. Skandale ustąpiły na drugi plan, pamiętałem tylko dobre chwile.

Dopóki codziennie odwiedzałem mieszkanie byłej, jakoś wyleciało z głowy, że niby ktoś tam był. Z tym kochankiem spotkałem się w domu Kasi. Wyglądał na pięć lat starszego ode mnie, na głowę niższego. Ręce i ramiona jak w szafie, a brzuch jak arbuz.

Ogólnie rzecz biorąc, irytował mnie. Oczywiście, nie okazałem nic, nawet kiwnąłem głową, kiedy się przywitał. Ale to była okropna sytuacja. Kochanek wyszedł z mojego mieszkania, i nie wytrzymałem – zacząłem się kłócić z Kasią. Nie chciało mi się, żeby obcy faceci chodzili po moim mieszkaniu i spali w moim łóżku.

Skandal wyszedł olbrzymi, jakbyśmy się nie rozwodzili. Maks zamknął drzwi kuchni i postanowił zostawić nas samych. Kasia odwróciła się ode mnie i nerwowo otworzyła paczkę środków uspokajających. Mechanicznie podszedłem do niej, objąłem i przytuliłem.

Kasia odwróciła się do mnie twarzą:

Po co to robisz? Czekają na ciebie żona w domu, idź.
Wróciłem do swojego mieszkania. Czułem się okropnie. W domu czekała żona, która nigdy mi nic złego nie zrobiła, nigdy się nie kłóciła.

I jest była, za którą szaleńczo tęskniłem, chcę przytulać Kasię rano, chcę ładować nowy odcinek, gdy żona gotuje coś pysznego.

Po prostu chcę do domu. Do swojego domu.