Kiedy odeszłam od męża, Andrzej zareagował spokojnie. A moja teściowa zaczęła do mnie dzwonić prawie codziennie. Prosiła, żebym wróciła, ocaliła rodzinę, bo jej syn nie zdradzał

Z Andrzejem poznaliśmy się prawie 25 lat temu. A już mniej więcej po roku świętowaliśmy nasze wesele.

Potem przyszły nam dzieci. Najpierw synuś przyszedł na świat, a po dwóch latach – córeczka.

Wtedy byłam szczerze zakochana w swoim mężu, wiele rzeczy nie zauważałam, oczywiście, wokół siebie, słowom koleżanek i bliskich o mężu nie wierzyłam, myślałam, że to oni od zazdrości oszczerstwa składają, że on człowiek niezbyt godny zaufania, zły, wierzyłam we wszystkim tylko jemu.

Niby i nieźle nam się żyło.

Ale, dość często Andrzej wcale nie konsultował się ze mną, z naszymi planami, po prostu dlatego, że u niego nagle pojawiały się swoje plany, które były mu zawsze ciekawsze i ważniejsze, niż moje czy nawet nasze wspólne.

Mój mąż spokojnie mógł po drodze do domu zaskoczyć na chwilę do znajomego, zostawiając mnie samą w samochodzie.

Czekałam go po dwie godziny, a potem okazuje się, że on do jakiejś kobiety na herbatkę z ciasteczkiem zachodził.

Z czasem mąż nawet przestał mnie witać z urodzinami, z Walentynkami, o naszą rocznicę w ogóle zapomniał, jakby to nie było żadne święto jakieś szczególne.

Kiedy się na niego obrażałam, mówił, że w ich rodzinie to nie było przyjęte albo że pieniędzy na prezenty nie ma. Chociaż ja i dzieci, nie zważając na nic, zawsze go witali, ze wszystkimi świętami.

Charakter u męża mojego zupełnie nie prosty.

Mógł przez jakąś drobiazg zacząć się ze mną kłócić. Kiedy się uspokajał, nawet nigdy się nie przeprosił. Uważał zawsze, że on ma rację, i że to normalne, kiedy w domu wszystkie decyzje podejmuje mężczyzna, мовляв, tak i ma być, bo w jego rodzinie tak było.

Oczywiście, bardzo długo czekałam i liczyłam się, że mąż się zmieni.

Z wiekiem zrozumiałam, że nic się nie zmienia, a, wręcz przeciwnie – tylko nasila.

Mąż przyniósł mi tyle problemów, że od mojej miłości nie pozostało nic. Nawet szacunku do niego, niestety.

Nawet we śnie nie mogłam pomyśleć, że kiedyś przyjdzie mi się rozstać z Andrzejem, uważałam, że nasz ślub na całe życie.

Trudno było się zdecydować, ale sama odeszłam od męża.

Nie chcę nawet widzieć go więcej, myśleć o nim, wspominać o jego uczynkach. Pracuję, zajmuję się swoimi hobby, spotykam się z dziećmi i wnukami, często chodzę na imprezy kulturalne, stałam się spokojniejsza.

Teraz zaczęłam chodzić na fitness, trochę schudłam, zaczęłam robić ładne fryzury, odwiedzać salony urody.

I tu Andrzej zaczął często do mnie dzwonić, mówił, że jestem mu bardzo potrzebna, że kocha tylko mnie, zaczął okazywać mi troskę, uwagę, zapraszać gdzieś razem wyjść. Ale mi to wszystko stało się obojętne.

Nigdy więcej nie będę w stanie uwierzyć tej osobie.

Najgorsze jest to, że on skierował przeciwko mnie całą rodzinę. Wszyscy krewni już do mnie dzwonią. Teściowe mówią, że jestem całkowicie niewdzięczną osobą, bo sama opuściłam męża.

Matka Andrzeja mówi, że gdybym odeszła z powodu zdrady, zrozumiałaby mnie, ale jej syn jest dobry, nigdy się z nikim nie spotykał, a ja sama go opuściłam.

Teraz krewni mówią, że sama jestem winna, że rozbiłam rodzinę, nie myślałam o dziecku.

Ale czy warto żyć z mężczyzną, jeśli nie ma zdrady, ale zupełnie się tobą nie interesuje?