Kiedyś zaczęłam rozmawiać z kobietą, która świadomie nie chciała mieć dzieci

Pewnego razu byłam w przychodni i, czekając na swoją kolej, zaczęłam rozmawiać z bardzo interesującą kobietą. Zofią Anetą. Miała schludny i zadbany wygląd. Na pewno nie nazwałabym jej starą.

Kobieta opowiedziała, że w młodym wieku postanowiła poświęcić się całkowicie karierze i żyć tylko dla swojej przyjemności.

Pierwsze małżeństwo miała, gdy miała dwadzieścia lat. Mąż przez dziesięć lat nawet nie wspomniał o dzieciach, ale w końcu doszło do rozmowy, po której Zofia Aneta złożyła pozew o rozwód.

Potem wyszła ponownie za mąż, ale zdążyła budować karierę, podróżować po świecie, kupować ubrania w najbardziej luksusowych butikach w Mediolanie. W wieku sześćdziesięciu lat Zofia Aneta została wdową.

Przez całe życie pracowała tak ciężko, że zapewniła sobie godną starość. Teraz Zofia Aneta uczęszcza na lekcje śpiewu i tańca, opanowuje sztukę fińskiego chodu. Stara się dbać o zdrowie i młody wygląd zewnętrzny. Zapytałam ją:

– Czy kiedykolwiek żałowałaś, że nie zdecydowałaś się na dzieci? Teraz mogłabyś nie być sama…

– Wiecie, nie, nigdy nie żałowałam. Oto wszystkie moje przyjaciółki mają dzieci. Ale po co to wszystko? Wszyscy są zupełnie samotni. Ale, w przeciwieństwie do nich, mogę sobie pozwolić zatrudnić ludzi, którzy będą się mną opiekować, gdy sytuacja stanie się naprawdę trudna. A ich własnym dzieciom nawet tego nie trzeba.