Marek opuścił swoją 35-letnią żonę i poszedł do młodszej – w poszukiwaniu nowych doznań. Ale niebawem życie odwdzięczyło mu się tą samą monetą

Marek spojrzał na Martę i pewnie powiedział: – Zrozum, twój pociąg już odjechał. Masz 35 lat – i już nie jesteś młoda.

Ale ty sam masz 40. A ja wszystkie te lata czekałam, kiedy zrobisz mi oświadczyny. – Leci między nami na to, czego oczekiwałaś. Ja jestem w kwiecie wieku, a teraz zaczyna się dla mnie nowe życie.
Kilka dni później Marta dowiedziała się, że Marek znalazł sobie 20-letnią dziewczynę, oświadczył się jej, i odbyli ślub. Wydawało się, że dla Marka naprawdę zaczęło się nowe życie. Rozkwitł zaledwie w kilka dni.

I nawet jego przyjaciele mu zazdrościli. Młodą żonę zwała się Alicją. Była energiczną i zdeterminowaną dziewczyną. Już pierwszego dnia oznajmiła Markowi, że teraz zajmuje się karierą, a dzieci będą po 30. Mężczyzna się zgodził.

Te 10 lat minęły niezauważenie. Markowi było już 50 lat, coraz szybciej męczył się w pracy, i wracając do domu, jadł kolację i kładł się spać. Pewnego dnia obudziła go Alicja i powiedziała: – Wstawaj, odchodzę od ciebie. Mam już kogoś innego. Twój leniwy stary nie jest mi już potrzebny.

Mężczyzna był w szoku: – Zdrajczyni! Zrobiłem dla ciebie wszystko. Jak mogłaś? – Podarowałam ci 10 lat mojej młodości. Myślę, że wystarczy. I co teraz?

Marek został sam, mając 50 lat. Wśród rówieśników już były wnuki, a sam nie zdążył nawet mieć dzieci. Teraz coraz częściej siedzi w domu, mało pracuje, a gdy pojawia się wolna chwila – zagląda na stronę byłej żony i za każdym razem złapuje się za głowę: u Marty wszystko w porządku. Wyszła za mąż i teraz wychowuje razem z mężem ich pięknego chłopca.