Matka mojego narzeczonego i moja mama były przeciwko naszemu małżeństwu. Postanowiliśmy nie słuchać rodziców i wyjechaliśmy z rodzinnego miasta. Mieszkamy w mieszkaniu, oszczędzamy na kredyt hipoteczny. Prawie nie rozmawiamy z rodziną

Żyję w niewielkim miasteczku, gdzie niemal wszyscy się znają. Każde wydarzenie, wydawałoby się prywatne, natychmiast staje się znane wszystkim. Tak więc o tym, że spotykam się z Andrzejem, bardzo szybko dowiedziała się jego mama. Wybór syna od razu jej się nie spodobał.

– Dlaczego ona? Ona w ogóle nie pasuje do ciebie!

Rodzice Andrzeja to tylko mama i babcia. Jego ojciec nie był żonaty, Andrzej go nawet nie znał. Oczywiście, mój przyszły mąż stanął w mojej obronie.

W istocie nie wyrażono zażaleń, kontynuowaliśmy spotkania, na początku Andrzej nawet nie mówił mi o tym, co dzieje się w jego rodzinie. Wkrótce złożyliśmy podanie, i postanowiłam oficjalnie przedstawić mojego narzeczonego moim rodzicom. Ojciec dziwnie zareagował na nazwisko, które miałam nosić, dopytywał się bardziej, kiwał głową, uśmiechał się i nic nie mówił. Mama w tym momencie była na kuchni i nie słyszała rozmowy.

Przy stole zwykłe pytania: jak żyć, gdzie żyć, co jest w planach. Tutaj mama zadaje pytanie:

– A czy już poznałaś się z rodzicami Andrzeja?

Andrzej coś odpowiedział, a potem, gdy zostaliśmy sami i wyznał mi wszystko: jego matka i babcia nie chcą nic słyszeć o mnie i mojej rodzinie. To było przykre. Nie rozumiałam, co zrobiłam im złego? Narzeczony nie miał odpowiedzi na to pytanie.

– To po prostu twoja matka spotykała się z jej ojcem, a on ją opuścił i ożenił się z inną! – wyznała wreszcie babcia Andrzejowi, starając się zakończyć wszelkie dalsze pytania. – Przygotowywałam się już do ślubu córki, a tu hańba na całe miasto!

Później matka potwierdziła te słowa. Kilka dni Andrzej chodził jakby nie był sobą. Potem się przyznał:

– Nie obchodzi mnie to, co było między twoim ojcem a moją matką. Inna sprawa mnie martwi.

Z słów jego matki i babci wynikało, że Andrzej urodził się dokładnie siedem miesięcy po rozwodzie jego ojca i mojej matki. I to już było bardzo poważne.

Zrobiliśmy test. I okazało się, że nie jesteśmy spokrewnieni. I Andrzej nie jest synem mojego ojca. Myślisz, że wpłynęło to na stosunek matki i babci Andrzeja do naszego małżeństwa?

– No i co, wiedziałam, że nie jest jego synem – powiedziała matka – po prostu nie chcę mieć nic wspólnego z jej rodziną.

– I tak się zamierzamy ożenić. – powiedział Andrzej.

Krewni narzeczonego nie uspokoili się, opowiedzieli mojej mamie starą historię. Mama nie była miejscowa, ale obraziła się na to, że tato nie powiedział jej nic, gdy przywiodłam do domu syna jego byłej miłości.

– Mama – próbowałam wszystko wytłumaczyć – to dawno zapomniana sprawa. Nie jesteśmy spokrewnieni.

Ale mama nie chciała mnie słuchać i też nie chciała utrzymywać kontaktów z matką Andrzeja.

– Czy twoje zdanie ludzi obchodzi czy moje szczęście?

– I to, i to, zrozumiesz, nie będziesz szczęśliwa z nim. A tutaj obie strony przeciwko wam, jakie szczęście? Anuluj rejestrację, dobrze, że na początku nie planowaliście ślubu, inaczej byście się jeszcze bardziej ośmieszyli.

Zdecydowaliśmy się nie słuchać rodziców, pobraliśmy się i wyjechaliśmy z rodzinnego miasta. Mieszkamy w mieszkaniu, oszczędzamy na kredyt hipoteczny. Prawie nie rozmawiamy z rodziną. Ani z jednymi, ani z drugimi