Miałam bardzo dużo szczęścia w życiu, bo miałam wszystko. Ale ostatnio wszystko się zmieniło. Moja teściowa zachorowała i mąż chce, żebym się nią teraz zajmowała. Adam nie chce zatrudnić jej opiekunki, mówi, że nie zasługuje na to, żeby ją opiekowali się obcy ludzie, skoro ma dwoje dzieci. A ja nie bardzo chcę tego robić

Mam prawie 50 lat, ale wyglądam znacznie młodziej. Do niedawna miałam wspaniałe życie – wspaniałego, troskliwego męża, dorosłego syna.

Mieszkamy z mężem bardzo dostatnio, Adam ma własny biznes.

Pracuję, ale bardziej dla przyjemności, żeby zobaczyć ludzi i pokazać się. Moja pensja jest niewielka, głównym żywicielem w rodzinie jest mój mąż.

Jesteśmy razem już 30 lat i zawsze czułam się z nim jak za kamienną ścianą. Nigdy mi niczego nie odmawiał, miałam i złoto, i futra z norki, i wakacje nad morzem.

Wszystkie moje koleżanki z pracy mi zazdrościły, bo miałam wszystko, o czym one mogły tylko marzyć.

Ale ostatnio w moim życiu wszystko się bardzo zmieniło. Moja teściowa zachorowała i mąż chce, żebym się nią teraz zajmowała.

Teraz nie może sama się poruszać i mąż zabrał mamę do nas.

Adam nie chce zatrudnić mamie opiekunki, mówi, że nie zasługuje na to, żeby ją opiekowali się obcy ludzie, mając dwoje dzieci. Mąż uważa, że to ja muszę to zrobić. A ja nie chcę, bo nigdy nikomu pieluch nie zmieniałam. Poza tym, mam swoją mamę. Mąż jest na mnie zły, mówi:

– Nie zmieniałaś pieluch obcym ludziom, bo ja cię wszystkim zapewniałem. A teraz trzeba dług odpłacić.

Ale dlaczego ja? Mój mąż ma siostrę, niech jej córka opiekuje się mamą!

Siostra męża mieszka daleko i mąż mówi, że nie może mamy w takim stanie nigdzie transportować.

A ja nie chcę opiekować się obcą osobą, po prostu jest mi to fizycznie ciężko! I co zrobić w tej sytuacji?