Mój chłopak, będąc u mnie w gościach, poprawiał swoje skarpetki moim drogim mydłem i zaskoczył mnie swoim sposobem jedzenia. Wyciągnęłam pewne wnioski

“Pulapka domowa”. Taka myśl przemknęła mi przez myśl, gdy wróciłam do domu z spotkania biznesowego.

Była sobota. Dla wszystkich normalnych ludzi to dzień wolny. Ale moja praca charakteryzuje się intensywnym grafikiem, często muszę pracować w soboty i nawet w niedziele.

Chłopak, z którym mam związek, z trudem, ale rozumie ten fakt. Oczywiście nie bardzo mu się podoba taki grafik, ale znosi to. Jest zorientowany, bo sam pracuje podobnie.

W tej sobotę na początku nic nie zapowiadało wyjazdu do pracy. Dlatego chłopak postanowił spędzić nasze wspólne weekendy u mnie w domu, zaczynając od piątku.

Rano obudziłam się, przygotowałam pyszne śniadanie. Składało się z kilku dań: owsianej kaszy, omletu, syrników. Do śniadania dodawane były ser, masło, chleb, herbata i kawa.

Znalazłam inspirację kulinarną. Dopóki chłopak mi nie przeszkadzał, bo “śpi” jeszcze z całych sił, przygotowałam plov z wieprzowiną.

Zjedliśmy śniadanie, a chłopak zanurkował w telefonie, czytając mi wiadomości. W międzyczasie myłam naczynia, woda szumiała, słychać było słabo.

Przyjaciel zaczął czytać je jak najgłośniej, przerywając szum wody. Sąsiedzi z pewnością pomyśleli, że od rana kłócimy się o ostre tematy polityczne.

Gdy gospodarskie sprawy były już załatwione, usiadłam, żeby odpocząć. Wtedy zadzwonił telefon służbowy.

Musiałam spotkać się z jedną osobą i omówić pilne kwestie zawodowe.

Umówiliśmy się na spotkanie w kawiarni niedaleko mojego domu. Poinformowałam mojego chłopaka, że wyjdę na godzinę, półtorej, a potem wrócę. Powiedział, że zostanie u mnie w domu, a gdy wrócę, będziemy kontynuować nasze weekendowe plany.

Zaczęłam się szykować na spotkanie biznesowe. Mój chłopak oglądał telewizję, ale złośliwie zaczął komentować proces mojego przygotowania.

„Ubierasz sukienkę. Skręciłaś włosy. Psiknęłaś perfumami. To na pewno spotkanie biznesowe?” – pytał chłopak.

Z jego punktu zorzenia powinnam była pójść na spotkanie w podartej dresowej dżinsowej kurtce i klapkach. Idealnie, żeby nie miała przedniego zęba.

Wyszłam, powiedziałam mu, żeby nie nudził się bez mnie, i udałam się na spotkanie biznesowe.

Spotkanie było produktywne i, zgodnie z planem, wróciłam do domu po półtorej godzinie.

Pierwsze, co zobaczyłam po wejściu, to postawioną suszarkę w rogu pokoju. Na niej samotnie wisi para męskich skarpetek. Duża suszarka i tylko dwie skarpetki na niej.

Chłopak spał przy dzwiękach działającego telewizora. Nie budziłam go. Poszłam do łazienki, żeby umyć ręce.

Jestem fanką drogich mydeł. Ostatnio zaczęłam kupować mydło pewnej fińskiej marki. Brałam mydła różnych aromatów: róża, werbena.

Zobaczyłam, na co zamieniło się moje drogie mydło o zapachu werbeny. Leżał tam jakiś bledo-żółty plastikowy kawałek.

Wszystko jasne, chłopak poprawił swoje skarpetki moim mydłem. Po prostu zaskoczył mnie swoim postępkiem. Przy całej szafie proszków do prania i innych środków gospodarstwa domowego.

Smutna, poszłam do kuchni. Postanowiłam, że póki śpi, zjem plov w ciszy i pomyślę o mydle.

Otwieram garnek, widzę, że plov wygląda jak zaorane pole. Kawałków wieprzowiny w gotowaniu już nie ma, został tylko ryż i marchew z cebulą, no i czosnek.

“Wróciłaś już? Cieszę się!” – usłyszałam zza pleców. Chłopak obudził się i przyszedł, stukając w dno garnka.

“A co z plovem?” – zapytałam.

“Rewelacyjny plov” – odpowiedział przyjaciel, nie mrugając okiem – jadłem tak smacznie, że aż zasnąłem.

Myślę, że może kawałki wieprzowiny leżą na dnie plova, na dnie garnka. Nabieram łyżką, nakładam na talerz. Nie, nie ma żadnego kawałka mięsa.

Okazało się, że chłopak podczas mojej nieobecności poprawił skarpetki, potem zmęczył się i zgłodniał. To obciążenie dla niego to prać skarpetki w rękach.

Pewnie potem poszedł do kuchni, wyjął ze swojego plova wszystkie kawałki mięsa i zjadł.

Wyjaśnił mi, że zawsze u matki w domu z plova jadł tylko kawałki wieprzowiny lub kurczaka, a ryż nie jadł.

Jego matka nigdy nie karciła go za to, tylko rozczulała się i mówiła: „Prawdziwy mężczyzna musi jeść więcej mięsa”. Potem sama dojadała “pusty” plov.

Po takich wyjaśnieniach milcząco zjadłam swoje plov o zapachu wieprzowiny. Jak mogę konkurować z żelaznym nawykiem chłopaka, ukształtowanym od dzieciństwa.

Zaskoczył mnie egoistyczny i selektywny sposób jedzenia chłopaka. Nawet w przedszkolu uczą, że należy jeść wszystko, a nie wybierać tylko jedno danie.

On chciał zjeść wieprzowinę. A myśl, że ja też nie miałabym nic przeciwko zobaczeniu w moim talerzu kawałków mięsa, nie przyszła mu do głowy. Po prostu zepsuł pełnowartościowe danie.

Na kuchence stał duży garnek z ryżem. Po co mi tyle dodatków?

Chłopak tymczasem poinformował, że musiał wypłukać skarpetki poza planem, bo oblał je herbatą z mlekiem.

Nie byłem zdziwiony. To wszystko dlatego, że robi sto rzeczy jednocześnie: pije herbatę, przegląda strony w telefonie i przeskakuje między kanałami na pilocie telewizora.

Chwalił mnie nawet: “Jakie fajne mydło. Tak dobrze się myje. I zapach świetny, w dwie sekundy wszystko znika”.

Nie zapach, a aromat. Jak mówią, poczuj różnicę.

Powiedziałam mu: “Pójdźmy do parku, po co siedzieć w domu”. A widzę, że już weszło mu w smak, jeszcze coś wymyśli, co oprze. Mydło jest świetne.

“Jak mogę pójść? Skarpetki mi się suszą” – logicznie zaprotestował chłopak.

“Dobrze. Nie pójdziemy nigdzie. W takim razie upiekę kurczaka w piekarniku, póki skarpetki schną”.

Wieczorem wszystko było już suche, kurczak się upiekł. Chociaż w jakiś sposób będą pasować do garnirowego garnka ryżu (dawnego plova).

Poszliśmy z chłopakiem do centrum handlowego, bo chciał kupić sobie nową krawatkę. Ja natomiast przyglądałam się półkom z mydłami gospodarczymi, wspominając moje utracone mydło o zapachu werbeny. Nie miałam ochoty wyjaśniać mu sprawy mydła i plova.

Będzie głupio z mojej strony powiedzieć: “Wiesz co? Po co poprawiłeś skarpetki moim mydłem?” Albo “Po co zjadłeś wieprzowinę?”

Ale zrobiłam pewne wnioski dla siebie.

Postanowiłam, że jeśli znowu będę musiała go zostawić u siebie, będę działać zgodnie z sytuacją, z kobiecą mądrością.

Zastąpić drogie mydło tańszym. Albo kupić mu zapasową parę skarpetek. Gotować tylko mięsne danie bez dodatku czy dwóch, aby nie mógł zjeść wszystkiego naraz. Nie wiem, co z tego wyniknie, ale na pewno warto spróbować.