Mój mąż nigdy nie wiedział, ile zarabiam – dlaczego to stało się moim ratunkiem

Dzisiejszy świat jest nieprzewidywalny, a relacje między ludźmi są równie niezrozumiałe. Wszystko zmienia się bardzo szybko, i często znajdujesz się w tarapatach z tego powodu.

Zaledwie kilka lat temu odszedła moja babcia, która zawsze była dla mnie ideałem idealnej kobiety. Od dzieciństwa starała się przekazać mi swój szacunek do rodziny i męża. Nauczyła mnie ufać mężczyźnie, być dla niego oparciem i wsparciem. I z dziadkiem mieli właśnie takie relacje – czyste i uczciwe. Żyli razem wiele lat i zawsze wspierali się nawzajem, przezwyciężając trudności.

Niestety, nie wyobrażam sobie, jak można teraz tak żyć. Mam zupełnie inne zasady. Zdrady doświadczyłam już w szkole, gdy na balu studniówkowym chłopak rzucił mnie, wybierając moją przyjaciółkę. Kilka lat po ukończeniu uczelni wyszłam za mąż, urodziłam dziecko i wydawało mi się, że żyjemy z mężem dobrze.

Po uzyskaniu dyplomu praktycznie od razu znalazłam pracę w biurze niewielkiej firmy meblowej, którą prowadził mój były kolega z klasy. Zatrudnił mnie, abym zajmowała się księgowością i prowadziła całą dokumentację. Pensja była niezła.

Wkrótce poszłam na urlop macierzyński. W czasie mojej nieobecności sprawy w firmie kolegi z klasy nie szły najlepiej, i musiał nawet zwolnić kilku pracowników. Bardzo nie chciałam tracić takiej dobrej pracy, więc postanowiłam, że zrobię wszystko, aby pomóc firmie wyjść z kryzysu.

Zaproponowałam szefowi nowe pomysły na ocalenie i rozwój biznesu. Wspólnymi siłami podnieśliśmy firmę z kolan. Stopniowo wrócili zwolnieni pracownicy, wzrosły obroty i zamówienia.

I nawet mnie awansowano, uznając mnie za cennego pracownika. Przy okazji moja pensja wzrosła czterokrotnie! Kiedy się o tym dowiedziałam, byłam w pełnym podekscytowaniu – pieniądze były mi potrzebne na moje marzenie – nowe, duże mieszkanie dla naszej rodziny.

Ale wracając tego dnia do domu, z jakiegoś powodu nie powiedziałam mężowi, że moją pensję podniesiono czterokrotnie, tylko dwukrotnie. Sama nie wiem, dlaczego tak się stało. Ale potem było już za późno, i postanowiłam, że niech to będzie niespodzianka – gdy uzbieram na nasze mieszkanie.

Tak minęło ponad 4 lata. Zbierałam pieniądze i osiągnęłam sumę, która całkowicie wystarczyła na przestronne dwupokojowe mieszkanie. W jedno z wieczorów musiałam zadzwonić, a na moim telefonie nagle skończyły się pieniądze, więc musiałam pożyczyć telefon od teściowej.

I wtedy zobaczyłam jego tajemniczą korespondencję – miał drugą rodzinę, która istnieje już od dwóch lat. To mnie wstrząsnęło. Dlatego po prostu powiedziałam mężowi, że wszystko wiem, i postanowiłam się rozwieść.

Tak, niespodziewanie dla każdej radości może nadejść koniec. Ale ja nie zostałam z niczym, jak wiele kobiet na moim miejscu. Teraz mam z córką swoje własne mieszkanie – moje zbawienie, na które oszczędzałam własnym wysiłkiem. Radziłabym wszystkim kobietom zawsze ufać tylko sobie, mieć własny finansowy poduszkę bezpieczeństwa i zapewniać sobie życie, nie licząc na męża.