My i siostra na zmianę chodziliśmy do taty i wykonywaliśmy pracę, którą zawsze robiła mama. A teraz siostra urodziła i nie ma możliwości chodzić do taty, więc teraz wszystkie troski spoczywają na mnie

Moich rodziców łączył 35-letni związek małżeński, a teraz, gdy mamy już nie ma, a my z siostrą mamy swoje rodziny, tacie jest bardzo smutno. Nie wiem, co robić, ale tak dalej nie może trwać, trzeba coś rozstrzygnąć.

Jednak rozwiązań nie jest zbyt wiele. Ja, mąż i dziecko mieszkamy w jednopokojowym mieszkaniu, samym nam jest ciasno. A siostra mieszka u teściów, niedawno urodziła drugie dziecko, ma już swoje troski.

Zaproponowałam mężowi przeprowadzkę do taty. Ale codziennie do pracy półtorej godziny w jedną stronę, a syn chodzi do szkoły, ma zajęcia dodatkowe, sekcje.

Jako alternatywę, ciocia zaproponowała sprzedaż mieszkania taty i kupno większego dla nas, aby tata mógł mieszkać z nami. Ale jestem pewna, że w takim przypadku siostra poczuje się urażona, będą pretensje: wam wszystko, a mnie nic. A mój mąż też nie bardzo chce mieszkać z teściem.

Zbieramy się do kredytu hipotecznego, już udało się nazbierać pewną sumę, ale jeszcze nie wszystko. Nie mam pojęcia, co robić.

Po tym, jak nie było mamy, tata, który był filarem rodziny, okazał się zagubiony. Okazało się, że bez mamy nie potrafi rozwiązać żadnego życiowego problemu.

Do funduszu emerytalnego sam nie może pójść, ja się odpraszam, przyjadę i pójdziemy. Nie wie, gdzie zapłacić rachunki za media. Zawstydził się, kiedy dług był już ogromny. No jak to? Całe życie nas i mamę życiem uczył, wydawał się taki praktyczny, a tu, jak małe dziecko! Ani sobie ubrania kupić, ani wyprać, nawet mając pralkę automatyczną. Żadnych produktów wybrać.

Tata okazał się bezradny w codziennych sprawach, więc ja i siostra na zmianę przychodziliśmy do niego i robiliśmy to, co zawsze robiła mama. A teraz siostra urodziła i nie ma możliwości chodzenia do taty, więc teraz wszystkie troski spoczywają na mnie.

W domu w weekend nie można spędzić czasu ani z rodziną, ani załatwić żadnych spraw – jadę do taty. I rozumiem, że tato wszystko może sam, tylko nie chce. Albo ręce opuścił, albo w ten sposób przyciąga uwagę do siebie. Po prostu nudno samemu.

Moja siostra również się zgadza i martwi się, że tata nie wpadnie na pomysł ponownego ślubu, aby potem nie musiało nam się dzielić majątkiem z młodą macochą.

Ale jeśli chodzi o mnie, byłabym tylko szczęśliwa, gdyby tata znalazł radość na starość. I mniej problemów dla nas, i dla niego radość. A spadek… O nim jeszcze za wcześnie myśleć.

Jednym słowem, trzeba pomóc tacie, chciałoby się, żeby znów cieszył się życiem. Ale jak to zrobić właściwie?