Po raz pierwszy w życiu zastanawiałam się, dlaczego swoją ukochaną osobę tak łatwo można obrazić czy upokorzyć? A obcą nie można. I tak mi się zrobiło tak wstyd, że postanowiłam porozmawiać z mężem

Kobieta stała w sklepie. Tłok, dużo ludzi. A ona zapatrzyła się w witrynę. I mężczyzna ją lekko dotknął w ramię, niby odsuń się, ludzie chcą przejść. Kobieta jak krzyknie: “Odczep się ty! Widzisz, że wybieram!”. Odwróciła się z krzykiem: a przed nią obca osoba. Obcy mężczyzna. Nie mógł przejść, więc i dotknął w ramię.

Kobieta rozsypała się w przeprosinach. “Przepraszam, proszę, myślałam, że to mój mąż!”. Mężczyzna uśmiechnął się jakby smutno. I skinął. I poszedł do lady. A tu i mąż podszedł, on nie widział sceny, on kupił ser. Żonie lekarze kazali jeść więcej wapnia.

A potem wyszli na zimową ulicę. Śnieg pięknie padał. Latarnie świeciły. I płonęły policzki żony. Myślała taką prostą myśl. Dlaczego na męża można krzyczeć dzikim głosem i wyzywać? A przed obcymi przepraszasz się. Ich wstydzisz obrazić, zaczepić. To nienormalne – krzyczeć na obcych i nazywać ich “osłami”, “głupimi” czy jakoś tak.

A oni nie będą tolerować. Albo odpowiedzą jeszcze gorzej i bardziej obraźliwie. Albo palcem koło skroni pokręcą. Bo są obcy. Obcy. Mają prawo do szacunku. A z mężem można. Można krzyczeć, wyzywać się czasem, – to przecież dzikość. I dlaczegoś mąż ma tolerować. To nienormalne.

Dlaczego swoją ukochaną osobę można obrazić czy upokorzyć? A obcą nie można. I to doskonale rozumiesz, prawda? Jakaś podłość. Świadoma i celowa podłość.

Tak myślała kobieta. Po raz pierwszy w życiu o tym pomyślała. W sumie wielu nie zastanawia się nigdy nad takim dziwnym stanem rzeczy.

I szła pod rękę z mężem. I było jej wstyd. I przepraszać było wstyd. Wstyd, jak w dzieciństwie, kiedy gorąco w piersi i łzy szczypią w oczy. I kobieta przylgnęła do męża. Pocałowała go. Powiedziała: “Tyż lubisz kurczaka po cygańsku? Ja zrobię to szybko”. A potem ona jednak dodała cicho: “Przepraszam cię za wszystko”.

Andrzej trochę się zdziwił. Kochał żonę. I wszystko wybaczał. Nie zwracał uwagi. Bo był swój. A swoim swoim wszystko wybaczają. Ale my sami możemy sobie nie wybaczyć, oto w czym rzecz. Kiedy zrozumiemy, co robimy. Jeśli zrozumiemy…