Utrzymywałem moją byłą żonę przez dwa lata po rozwodzie. Teraz przestałem to robić, i od razu oskarżyła mnie o egoizm

Jestem starszy od mojej byłej żony o piętnaście lat. Pobraliśmy się, gdy miała dwadzieścia lat. Anna wtedy studiowała na uczelni. Zaproponowałem jej, żeby dokończyła studia. Powiedziałem, że jeśli chce, może pracować. Jeśli nie, niech zajmuje się domem.

Anna pracowała przez około rok. Potem powiedziała, że już jej to dosyć. Zarobki niewielkie, męczy się w pracy, koleżanki brzydkie, szef się czepia. Powiedziała, że lepiej zajmie się domem i poświęci uwagę ukochanemu mężowi.

Nie protestowałem. Tym bardziej, że miesiąc później okazało się, że moja żona jest w ciąży. W ustalonym terminie urodziła się nasza córka Maria.

Po narodzinach córki nasze małżeństwo trwało jeszcze siedem lat. W tym czasie stało się jasne, że jesteśmy zupełnie różnymi ludźmi. Wszystkie te lata staraliśmy się utrzymać pozory rodziny ze względu na córkę. Ale gdy Maria zaczęła pytać mnie, dlaczego tak często kłócimy z mamą, zrozumiałem, że kontynuowanie tego jest bezsensowne.

Anna również zdawała sobie sprawę, że nie ma sensu utrzymywać małżeństwa. Rozstaliśmy się zupełnie spokojnie. Kupiłem im mieszkanie w dzielnicy, którą wybrała moja była żona. Sam zostałem mieszkać w domu. Chciałem zostawić im dom, ale Anna powiedziała, że w mieszkaniu będzie jej wygodniej.

Samochód, którym jeździła żona, również oczywiście pozostał dla niej. Ustaliliśmy, jaką kwotę będę jej przekazywał co miesiąc na utrzymanie córki. Postanowiliśmy, że będę spędzał z Marią weekendy i zabierał ją na jedną noc w środku tygodnia. Powiedziałem żonie, że może dzwonić do mnie o dowolnej porze.

Dodatkowo zaproponowałem przekazywanie środków na utrzymanie Anny. Rozumiałem, że potrzebuje czasu, aby się ustatkować w nowym mieszkaniu, zacząć dowozić Marię do szkoły, znaleźć pracę itp. Umówiliśmy się, że kiedy Anna nie będzie już potrzebować mojego wsparcia finansowego, sama mi o tym powie. Wtedy zakładałem, że to potrwa trzy, cztery miesiące.

Minęły dwa lata od rozwodu. Z córką mamy ciepłe, zaufane relacje. Regularnie się kontaktujemy, przyjeżdża do mnie na weekendy, o ile to możliwe, zabieram ją na wakacje. Z Anną spotykamy się w razie potrzeby, aby rozstrzygać kwestie dotyczące Marii.

W ciągu tego czasu nie mieliśmy otwartych konfliktów. Specjalnie nie interesowałem się życiem mojej byłej żony, ale przez wspólnych znajomych wiedziałem, że Ania ma się dobrze. Dobrze odnalazła się w nowym mieszkaniu. Ma jakiegoś partnera. I jak niedawno dowiedziałem się, była żona znalazła pracę.

Zresztą, ja również nawiązałem poważne związki z wspaniałą kobietą. Wszystko jest poważne, planuję jej zaproponować wspólne życie. Marta wie, że mam córkę, i nie ma nic przeciwko, abym się z nią kontaktował.

Jednak jeden fakt mnie niepokoił. To, że nadal przesyłam pieniądze na utrzymanie mojej byłej żony. Dziwnie to wygląda, jeśli będę nadal to robił. Wychodzi na to, że żyję z Martą, ale jednocześnie utrzymuję Anię.

Zdecydowałem, że Anna miała wystarczająco czasu, aby stanąć na nogi. Napisałem Annie wiadomość, że już nie będę jej przesyłał pieniędzy. Dodałem, że oczywiście nadal będę przekazywał pieniądze na Marię.

Następnego dnia moja była żona zadzwoniła i zrobiła skandal. Powiedziała, że jestem egoistą i że teraz dla niej trudny okres.

Odpowiedziałem, że z moich informacji wynika, że dostała pracę i ponadto ma partnera. Może on ją teraz utrzyma?

W odpowiedzi Anna oskarżyła mnie o to, że od zazdrości zwariowałem. Zamierzam zostawić matkę mojego dziecka bez grosza.

– Również o tobie mi opowiedzieli – powiedziała złośliwie. – Masz nową kobietę. Teraz zamierzasz ją utrzymywać. A na mnie i dziecko cię już nie obchodzi.

Tej nocy nie udało się dojść do porozumienia. Teraz nie wiem, jak rozwiązać ten konflikt.