Zdecydowaliśmy się z żoną mieszkać w różnych pokojach i nie wchodzić do siebie nawzajem bez pozwolenia. Jak to wszystko się skończyło…

Pewnego dnia zrozumieliśmy z żoną, że dosłownie nie możemy być w jednym pokoju. Ona lubiła słuchać muzyki, gdy ja pracowałem, a ja ciągle rozmawiałem z klientami, gdy ona próbowała czytać książkę. Regularnie się kłóciliśmy, sprzeczaliśmy się, prosiliśmy o ciszę.

I tak było we wszystkim. Jeśli gdzieś szedłem, to głośno stąpałem. A jeśli ona chciała gdzieś pójść, to długo się ociągała i odwracała uwagę od spraw. A gdy trzeba było otworzyć okno, dochodziło do absurdu: ja marzłem, a jej było gorąco. Ja czułem się dobrze, a ona dusiła się.

Niestety, przez długi czas nie udało nam się rozwiązać tego konfliktu: mogliśmy sobie pozwolić tylko na wynajęcie jednopokojowego mieszkania. Ale w końcu się po prostu zmęczyłem, to nie może trwać wiecznie. Każda osoba musi mieć swój osobisty kąt, gdzie może spokojnie usiąść. Dlatego postanowiliśmy się trochę postarać i wynająć dwupokojowe mieszkanie, aby każdy miał możliwość zajmowania się swoimi sprawami.

Okazało się, że to było najlepszym rozwiązaniem w całym naszym wspólnym życiu. Teraz żona spokojnie słucha muzyki, a ja pracuję w komfortowym dla siebie tempie. Nawet w moim pokoju stoi sofa. Jeśli chcę, mogę się położyć i zdrzemnąć, a nikt mnie nie obudzi. Zauważyłem później, że moja wydajność znacznie wzrosła.

Poza tym dodaliśmy pewną zasadę. Zanim ktoś wejdzie do pokoju drugiego, musi koniecznie pukać. Nie wtargnąć, ale po prostu zapytać o zgodę. Chcesz być sam – daj znać, nie będzie obrażenia. Spróbujcie sami – zauważycie, że życie znacznie się upraszcza.

Kiedy kupowaliśmy już swoje mieszkanie, od razu zdecydowaliśmy, że musi to być co najmniej dwupokojowe. W końcu znaleźliśmy nawet trzypokojowe, gdzie mamy swoją sypialnię. Tak więc, jeśli martwicie się, jak śpimy, to u nas wszystko w porządku.

Możecie myśleć, że oddaliliśmy się od siebie, zziębliśmy, ale wcale nie jest tak. Nawet zdążamy tęsknić za sobą po dniu pracy. Spędzamy ze sobą cały czas, oglądamy filmy, spacerujemy. A jeśli chcemy trochę odpocząć, idziemy do swoich pokojów.

Jeśli nie możecie żyć w różnych pokojach, spróbujcie zorganizować kącik do pracy chociażby na kuchni. Kiedyś również tak robiliśmy. Żona siedziała w kuchni, ja – w pokoju. Ona czytała, słuchała muzyki, pracowała.