Historia, w której lodówka stała się kamieniem uderzenia

W życiu Anny pojawił się nowy partner, który przyniósł swoje zasady do jej domu. Jak postępować w takiej sytuacji? Czy rozmawiać i znaleźć kompromis, czy ograniczyć kontakt z takim partnerem? Kobieta znalazła rozwiązanie.

Nowy mężczyzna matki Już byłam na studiach, gdy odszedł mój ojciec. Razem z mamą zostaliśmy w jego mieszkaniu. Jednak zaczęły się u nas problemy finansowe, a wcześniej tata nas w pełni utrzymywał.

Ponieważ moim priorytetem było kształcenie się, a mama nigdy nie pracowała, przez pierwsze kilka miesięcy pomagał nam wujek Wasyl. Kupował nam jedzenie i dawał pieniądze na osobiste wydatki. Jednak miał własną rodzinę, więc nie mógł nas wiecznie utrzymywać.

Dla mamy to nie był wystarczający powód, aby szukać pracy. Uważała, że teraz potrzebuje nowego mężczyzny, który zapewni nam stabilność materialną. Trudno mi było zaakceptować fakt, że mama zaczęła wychodzić na randki, a jeszcze bardziej bolesną była wiadomość o jej ślubie.

Ojczym od pierwszego dnia naszego spotkania nie przypadł mi do gustu. Był skąpy i zarozumiały. Szybko znudziły mnie jego opowieści o tym, że on nas żywi, więc jest głową rodziny.

Później dostałam dobrą pracę i zaczęłam zarabiać porządne pieniądze. Mama szybko zareagowała na to i powiedziała, że muszę oddać część mojej pensji ojczymowi, bo to on nas utrzymuje. Taka deklaracja oburzyła mnie.

Rozważna decyzja Nie zamierzałam oddawać moich pieniędzy, więc postanowiłam działać zgodnie z moim własnym poczuciem sprawiedliwości. Wzięłam na siebie opłacenie części rachunków za media i kupiłam swoją własną lodówkę. Nasze wspólne życie z mamą i ojczymem zamieniło się praktycznie w współistnienie. Praktycznie się nie komunikowaliśmy i nawet nie spotykaliśmy się.

Pewnego dnia ojczym zostawił mamie notatkę z słowami: “Przepraszam, ale mam dość tego życia. Składam pozew o rozwód”. Została sama, a ja nadal chodziłam do pracy i jadłam osobno.

Teraz mama twierdzi, że jestem zobowiązana pomagać jej i dbać o nią, bo jesteśmy jedną rodziną. Nawiasem mówiąc, krewni również ją popierają. Jednak nie jestem gotowa pracować na utrzymanie matki, skoro może ona również znaleźć pracę. Na szczęście jej wiek i stan zdrowia pozwalają na to.

Oczywiście, sprawa nie dotyczy tylko oddzielnej lodówki. Przyczyna braku porozumienia między córką a matką jest znacznie głębsza. Kobieta przyzwyczaiła się do życia na koszt innych i nie chce ponosić żadnej odpowiedzialności. Ale czy to może trwać wiecznie?

A co sądzicie, czy córka powinna pomagać matce i dzielić się z nią swoimi produktami i wynagrodzeniem?