“Mamo, pomóż mi z dzieckiem! Tak chciałabym wyjść z przyjaciółkami!” – “Aha, już biegnę! Przecież jeszcze nie mam 60 lat – myślisz, że nie mam planów na weekend?”

  • Ania obraziła się na mnie, mówiąc, że jestem złą babcią, bo nie chcę zajmować się wnuczką. Ostatnio przyjaciółka zaprosiła Anię do siebie. Powiedziałam, żeby wzięła Olenkę i pojechała. Jednak córka w odpowiedzi zaczęła krzyczeć, że przez takie zachowanie zostanie na zawsze sama, bo z dzieckiem na rękach nie ułoży sobie życia osobistego.

Mąż zostawił Anię jeszcze w czasie ciąży. Przyszła matka została bez dachu nad głową, ale rodzice przygarnęli córkę do siebie. Do tej pory całkowicie ją utrzymują. Biologiczny ojciec nie interesuje się dzieckiem i nie płaci alimentów. Ania otrzymuje tylko państwową pomoc na dziecko, ale tych pieniędzy wystarcza tylko na drobne wydatki. Dziewczyna chciałaby podjąć pracę, ale Ewa jest przeciwna.

  • Po co chcesz się zatrudniać? Dopóki Olenka jest mała – siedź w domu. Jak tylko pójdzie do przedszkola, to wtedy będzie inna rozmowa, – zapewnia matka.
  • To jeszcze trzeba czekać rok, jeśli mamy szczęście, – niecierpliwie mówi Ania.
  • Wtedy będziesz myśleć o pracy, – upiera się babcia.

Ewa uwielbia swoją wnuczkę i dba o nią, tak samo jak kiedyś o własną córkę. Zwykła robić wszystko dla dzieci, obdarowywać je swoją miłością, troską i ostatnią groszą. Dla Olenki u babci zawsze znajdzie się zabawka, cukierek czy najlepszy kawałek tortu.

Jednak opiekowanie się dziewczynką nie leży w jej zamiarach. Nie jest gotowa całkowicie zająć się wychowaniem Olenki, twierdząc, że ma do tego własną matkę. Gdy tylko Ania zaczyna narzekać na brak wolnego czasu, słyszy w odpowiedzi:

  • Co ty wymyślasz? Przestań przesadzać!
  • Mamo, czy nie rozumiesz, że potrzebuję odmiany? Chodzę tylko na place zabaw, do aptek, przychodni i sklepów spożywczych. Tak minie mi młodość, a ja zostanę sama i niepotrzebna nikomu.
  • Zapomnij o kawalerach, bo teraz Twoją odpowiedzialnością jest Olenka! Kiedy dorośnie i stanie się samodzielna, wtedy będziesz zaspokajać własne potrzeby.

Ania ma teraz tylko trzydzieści lat, więc nic dziwnego, że chce więcej zabawy, towarzystwa i rozrywki. Przykro jej, że czas mija, a nic się nie zmienia. Niestety, młodości nie odzyskasz…

A jak wy uważacie, kto ma rację w tej sytuacji? Czy młoda matka ma prawo do życia osobistego? Jak, waszym zdaniem, powinna postąpić jej matka?