Moja mama już od 5 lat pracuje w Niemczech. Liczyłam, że z zarobionych pieniędzy pomoże mi kupić mieszkanie. Ale za każdym razem, gdy mama przyjeżdża stamtąd, zaczyna w domu coś przebudowywać. Nie rozumiem, po co ona to robi, skoro jestem jej jedynym dzieckiem, a ona w ogóle o mnie nie myśli.

5 lat temu moja mama pojechała do Niemiec zarabiać. Jej siostra w Wielkiej Brytanii pracuje i od dawna zapraszała moją mamę do siebie.

Ciocia za zarobione pieniądze kupiła swoim dwóm córkom mieszkania. Moje kuzynki są mniej więcej w moim wieku, ale dzięki staraniom swojej mamy już mają własne mieszkania i nie muszą mieszkać w wynajmowanych lokalach, jak ja.

Mam 27 lat. Wiem, że teraz spadnie na mnie lawina komentarzy, że jestem dorosła i sama mogłam zarobić na mieszkanie. Ale w swojej obronie powiem, że pracuję, nawet na dwóch etatach, ale nie mogę zarobić na mieszkanie.

Ciocia kupiła córkom mieszkania i one od razu wyszły za mąż. Dlatego jestem przekonana, że mając własne mieszkanie, łatwiej jest ułożyć sobie życie osobiste. A ja nadal nie mam rodziny, nawet chłopaka nie mam. Cały dzień pracuję i nie mam czasu myśleć o życiu osobistym.

Mama zainspirowała się przykładem siostry, dobrze to przemyślała i też postanowiła wyjechać do pracy, ale nie do siostry do Londynu, tylko do przyjaciółki do Niemiec.

Bardzo się ucieszyłam, nawet nie będę tego ukrywać, bo liczyłam, że mama, tak jak jej siostra swoim dzieciom, zapewni mi mieszkanie.

Ale mama postanowiła, że pierwsze zarobione pieniądze zainwestuje w swój dom na wsi.

– Zrozum, córko, nie jestem już młoda – powiedziała mi. – Kiedy w moim domu zacznie się psuć, wszystko spadnie na twoje barki, a ja nie chcę cię obciążać. Dlatego najpierw zrobię sobie wszystko na minimum, doprowadzę mój dom do porządku, a potem zaczniemy zbierać na twoje mieszkanie.

Wtedy podchodziłam do słów mamy zrozumienie, pewna logika i racjonalność była w tym. A ja miałam wtedy tylko 22 lata i myślałam, że do czasu mojego ślubu mama kupi mi mieszkanie.

Ale minęło 5 lat, a temat mojego mieszkania jest całkowicie zamknięty. Mama tak zaangażowała się w urządzanie swojego domu, że nawet dobudowała drugie piętro, wymieniła okna i drzwi, zrobiła kapitalny remont – teraz dom jest nie do poznania, ale nawet na tym mama się nie zatrzymuje, ciągle coś jeszcze jej trzeba i trzeba.

I co najważniejsze, dla kogo ona tak się stara? Dawno jej powiedziałam, że nie będę z nimi mieszkać na wsi. Potrzebuję mieszkania, a mama o tym dobrze wie, mimo to robi takie nielogiczne, moim zdaniem, inwestycje finansowe w swój dom na wsi.

Liczyłam, że z zarobionych pieniędzy pomoże mi kupić mieszkanie. Ale za każdym razem, gdy mama przyjeżdża stamtąd, zaczyna w domu coś przebudowywać. Nie rozumiem, po co ona to robi – w końcu jestem jej jedynym dzieckiem, a ona w ogóle o mnie nie myśli.

Jak wytłumaczyć mamie, że robi wszystko źle? Szkoda jej pracy, ponieważ ona i mój tata, będąc emerytami, oni nawet nie będą mogli zapłacić za swoją komunalną pałac. A ja nie będę mogła im pomóc, bo będę całe życie zbierać pieniądze na własne mieszkanie…

Proszę o radę, co zrobić w tej sytuacji?