Nie planowałam wydać mamy za mąż w wieku 63 lat

Ludzie wychodzą za mąż i rozwodzą się w różnym wieku, ale jeśli chodzi o młodzież, to wszystko wydaje się jasne, ale starsze osoby zawsze bywają podejrzane. Rodzina nie zawsze popiera inicjatywę swoich starszych krewnych, jeśli chodzi o małżeństwo lub rozwód, a dokładnie taką historią podzieliła się z nami Margot.

Przyjaciel mamy “Niedawno obchodziliśmy 63 urodziny mojej mamy, a tu nagle przychodzi i obwieszcza, że ​​będzie wychodzić za mąż – już po raz trzeci. Jej wybrankowi niedługo będzie 70 lat, o co jej chodzi? Ani on, ani ona nie zdają sobie sprawy, że wchodzenie w związek małżeński w podeszłym wieku to zły pomysł, i wszyscy ludzie będą się śmiać. Mama już zaczęła szyć sobie białą suknię, planują wziąć ślub i świętować to w restauracji. Jak mam patrzeć w oczy rodzinie? Co mam powiedzieć dzieciom, jak to wytłumaczyć… Mogli po prostu kontynuować swoje spotkania, po co organizować taką komedię na jesieni życia.

Matka była bardzo szczęśliwa, gdy urodziła mi córkę, a potem brat obdarował ją wnukiem – zawsze pomagała nam w opiece nad nimi, przychodziła na zmiany. W podzięce postanowiliśmy kupić jej działkę za miastem z małym domkiem, gdzie mogłaby odpoczywać. Podciągnęliśmy tam prąd, gaz, wodę, generalnie – można tam mieszkać przez cały rok.

“Niesamowite, jak zaskoczona była, kiedy na swojej działce zobaczyła starego znajomego. Zaczęli odwiedzać się nawzajem, on uczył mnie ogrodnictwa”. Kiedy przywoziliśmy matkę do wnuków, zawsze była z tym dziadkiem. Już wtedy były pewne podejrzenia. Matka opowiadała, że ma trudne życie, że straciła całą rodzinę z powodu tragedii, więc odwiedza go. Raz gotuje zupę, innym razem przynosi coś jeszcze…

Ślub mojej mamy “Nie bardzo byliśmy zadowoleni z tej nowiny, że mama postanowiła wyjść za mąż za tego dziadka. Dziwnie jakoś, w tym wieku już byśmy się wstydźli zajmować się takimi głupotami. Pod koniec lata postanowili pojechać na wakacje nad morze na miesiąc miodowy.

Mówi, żebym się zajęła jej ogrodem, dopóki jest na urlopie, ale nie mam na to czasu. Przyjaciele mówią, że nie powinnam wkładać swojego nosa, że powinnam być wdzięczna mamie, że wychowała wnuki. Nie jestem przeciwna, niech żyje, ale po co to wesele?! Nie rozumiem w ogóle. A brat milczy, utrzymuje neutralność.”

Uważamy, że córka naprawdę przesadza, czasem po 50-tce życie dopiero się zaczyna. Kiedy dzieci są dorosłe, wreszcie można poświęcić czas sobie. Poza tym matka też nie chce być samotna, kiedy jej rodzina ma własne troski. Cóż, niech ludzie mówią, co chcą, jeśli są razem szczęśliwi… Czyją opinię wybierasz?