Spoglądnęłam na narzeczoną mojego syna i jej rodziców oraz odmówiłam synowi w kwestii ślubu

Narzeczona mojego syna nigdy mi się nie podobała, a spotkanie z jej rodzicami tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że ten związek jest skazany na porażkę. Na szczęście udało mi się przekonać syna do odwołania ślubu.

Mój syn mieszkał ze mną do 29 roku życia. W tym czasie miał tylko niepoważne związki z dziewczynami, i dopiero po spotkaniu z Saszą postanowił wynająć mieszkanie. Byłam szczęśliwa, że pojawiła się potencjalna synowa, a dla mojego syna narzeczona.

Przez rok żyli razem, a gdy przyszedł czas zalegalizować swój związek, syn zaprosił mnie do ich domu na oficjalne spotkanie.

Przyszłam z prezentami. Sasza przyjęła mnie pyszną kolacją i serdecznym uśmiechem. Jedyną rzeczą, która mi się nie spodobała, była brak przytulności w ich domu. Rozumiem, że to wynajmowane mieszkanie, ale mimo wszystko.

W końcu zgodziliśmy się zorganizować spotkanie z rodzicami narzeczonej, aby omówić szczegóły przyszłego ślubu. Po kolacji wróciłam do domu.

Kilka dni później miałam awarię rur. Hydraulik wymienił części, ale ostrzegł, że to tymczasowe rozwiązanie. Ponieważ nie znam się na tym, poprosiłam syna, aby po pracy pomógł mi. Wieczorem przyszedł do mnie z torebką w ręku. Zauważyłam, że w środku są butelki alkoholu. Zaniepokoiło mnie to, ponieważ nadużywanie alkoholu może prowadzić do złego końca, chociaż powiedział, że to wszystko dla ich grupy przyjaciół. Postanowiłam, że muszę porozmawiać o tym z Saszą, więc kilka dni później zaproponowałam jej spotkanie.

„Rozumiesz, mojemu synowi nie wolno pić alkoholu. Od ojca odziedziczył złe geny, więc może to przerodzić się w coś strasznego” – spróbowałam ją ostrzec.

„Będę o tym pamiętać, ale rzadko pijemy alkohol” – uspokoiła mnie narzeczona.

Myślałam, że się porozumiałyśmy, ale nie.

W weekend kupiłam mięso na targu w korzystnej cenie i postanowiłam od razu dostarczyć część dla młodej pary. Drzwi otworzyła mi Sasza, a syn, w stanie kaca, wciąż spał w łóżku. W mieszkaniu unosił się zapach alkoholu, więc oburzona zapytałam, co się stało. Odpowiedziała:

„Wczoraj świętowaliśmy urodziny przyjaciela, więc pozwoliliśmy sobie na trochę picia. Czego w tym złego?”

Upominałam młodą parę i ostrzegałam, żeby więcej tego nie powtarzali.

Nadszedł czas na poznanie rodziców narzeczonej. Wtedy zrozumiałam, skąd u Saszy taka pasja do alkoholu. Dzieci nie miały prawa pić przy stole w mojej obecności, ale rodzice narzeczonej nie mieli oporów. Nie minęła godzina, a butelka była już pusta, a rodzice byli pijani.

W końcu nie wytrzymałam i poprosiłam syna, żeby odwiózł mnie do domu, mówiąc, że już późno. Gdy zostaliśmy sami, powiedziałam:

„Synku, czy nie widzisz, że zarówno Sasza, jak i jej rodzice lubią pić? Wiesz, że nie wolno ci pić alkoholu. Z takimi rodzicami na pewno pójdziesz w ślady swojego ojca. Mówię szczerze, jestem przeciwna temu ślubowi”.

„Usłyszałem twoją opinię, mamusiu” – odpowiedział.

Dałam mu czas na przemyślenie wszystkiego. Po trzech tygodniach dowiedziałam się, że ślub został odwołany. Sasza była wściekła i obwiniła mnie za wszystko. Tak czy inaczej, nie mogłam pozwolić, żeby zepsuć los jedynego syna.

A co sądzicie, czy matka postąpiła słusznie, przekonując syna do odwołania ślubu z powodu “złych” genów narzeczonej?