“Za co ty tak ze mną?”: Zapytała żona swojego męża, który jej ciągle zdradzał. Po 15 latach przypomniał sobie jej słowa.

Za oknem padał śnieg. Andrzej leżał na kanapie i obojętnie patrzył na opady śniegu. Wydawało mu się, że jego dusza również gdzieś spada, a jego pięćdziesięcioletnie ciało bez duszy staje się zimne i sennie. Apatia i smutek ogarniają całą jego istotę.

To właśnie zimą spotkał ją. Swoją wielką miłość nazywał “moją śnieżynką”. Dziewczyna była niewiarygodnie piękna – bladolicza, delikatna, szczupła, z włosami koloru pszenicy i oczami przypominającymi dwa głębokie jeziora. Zwyczajnie oczarowała go. Andrzej widywał ją niemal każdego ranka. Piękna nieznajoma zawsze gdzieś się śpieszyła.

Na początku podziwiał ją przez okno, pijąc poranną kawę przygotowaną przez żonę. Z czasem stała się dla Andrzeja talizmanem. Zobaczy – wszystko będzie dobrze w pracy. Nie zobaczy – na pewno będzie pech.

Andrzej pracował jako maszynista w zajezdni. Był żonaty już pięć lat, miał trzyletniego syna. Jego życie było spokojne i normalne.

Pewnego razu padał mocny deszcz. Andrzej jechał samochodem do domu i zobaczył swoją nimfę. Biegała do domu bez parasola, próbując przeskoczyć największe kałuże. Zatrzymał się, zaproponował podwózkę. Kobieta zgodziła się.

Jej imię było magiczne – Ewa. Okazało się, że studiuje w kolegium. Ewa wynajmowała mieszkanie razem z dwoma koleżankami z kursu na tej samej ulicy, co Andrzej.

Wtedy pomyślał, że to wszystko nie jest przypadkowe. Andrzej patrzył zaczarowany na mokre włosy i rzęsy czarującej dziewczyny. W jego duszy szalał ogień, choć na zewnątrz było wilgotno i mokro. Andrzej zakochał się do szaleństwa. To było jesienią. A zimą spotkali się jeszcze raz. Zobaczywszy Ewę na ulicy, Andrzej żartobliwie zaproponował jej świętowanie Dnia Zimy. Zgodziła się.

Tego dnia spędzili cudowny wieczór w restauracji. Andrzej postanowił wyznać dziewczynie swoje uczucia w nadziei, że je odwzajemni. Tak się stało. Ewa była szczęśliwa przyjąć jego miłość. Ten wieczór wiele zmienił w życiu obojga. Andrzej obiecał, że rozwiedzie się z żoną. Nie przejmował się tym, że ma małe dziecko. Wydawało się, że po prostu o tym zapomniał.

Nieco później odbyła się nieprzyjemna rozmowa między małżonkami. Andrzej był oszczędny w emocjach. Anna (tak nazywała się żona) nie zaczęła się kłócić. Spokojnie zebrała rzeczy i pojechała do swoich rodziców, zabierając syna. Rozwodu nie czekała. Na pożegnanie rzuciła: „Za co ty tak ze mną?”

Andrzej zaczął żyć z Ewą. Pobrali się. Urodziła mu dwójkę dzieci. Minęło piętnaście lat. Andrzej był wzorowym mężem, pracował, miał dobrą pensję, Ewa wykładała, dzieci dobrze się uczyły.

Chociaż była młodsza o trzynaście lat, różnicy wieku nie odczuwał. Wszystko było dobrze. Aż pewnego deszczowego jesiennego dnia, który dla Andrzeja stał się najgorszym w życiu, Ewa oświadczyła, że ​​składa pozew o rozwód, ponieważ zakochała się w innym mężczyźnie.

Słysząc to, Andrzej upadł na duchu. Z czasem posiwiał, schudł. Zniżył się nawet do tego, że składał skargi zarówno na policję, jak i do dyrektora szkoły, w której pracowała Ewa.

Dlaczego ona tak ze mną postępuje?” – dopytywał znajomych i sąsiadów. Chciał zabrać dzieci, ale nawet sąd ich mu nie przyznał.

Plotki głosiły, że błagał Ewę o powrót, ale ona nawet nie chciała na niego patrzeć, unoszona nową miłością. Wtedy Andrzej rozpuścił plotkę, że ma dwudziestoletnią kochankę. Ale nikt mu nie uwierzył.

Aby pięćdziesięcioletni mężczyzna zafascynował dwudziestoletnią dziewczynę, musiałby ją czymś zainteresować, zaintrygować, zaimponować. A Andrzej po prostu leżał na kanapie. Nawet wydawało mu się, że w jego ciele już nie ma duszy.

Fabuła historii nie jest nowa, ale pouczająca. Za zdradę oddanej i szczerej żony Anny, los rozliczył się z Andrzejem tą samą monetą. Nie jest do końca jasne, dlaczego Ewa go rzuciła, skoro żyli dobrze.

Być może winna była codzienność ich życia. Być może Andrzej tak przyzwyczaił się do tego, że wszystko idzie mu gładko, że przestał organizować dla swojej Ewy święta, takie jak dawno zapomniany “Dzień Zimy“.