Gdy Maria postanowiła rozwieść się po sześćdziesiątce, jej dwie córki zareagowały różnie. Jedna ją wspierała, a druga stanęła po stronie ojca

Rozwód rodziców to zawsze bolesny proces nie tylko dla nich samych, ale i dla dzieci, bez względu na to, ile mają lat. Maria i Michał byli razem ponad czterdzieści lat.

– O rany, dzieje się u nas coś niewiarygodnego, wszystko do góry nogami! – opowiada trzydziestoletnia Anna. – Rodzice zamierzają się rozwieść, w wieku sześćdziesięciu dwóch lat. Dokładniej mówiąc, mama zamierza. My z siostrą jesteśmy w szoku, tego się po nich na pewno nie spodziewałyśmy. Przeżyli razem czterdzieści lat i się rozwodzą!

Rodzice Anny rzeczywiście nigdy się nie kłócili. Maria całe życie nie pracowała, zajmowała się domem i dziećmi, była dobrą gospodynią.

Michał całe życie pracował jako ślusarz w warsztacie samochodowym. Był całkiem niezłym specjalistą. Dużo nie zarobił, nie zabierał rodziny na drogie kurorty, ale żyli nieźle.

– Oczywiście, ojciec nigdy nie robił nic po domu, absolutnie. Nie tylko nie umiał podgrzać jedzenia – nie potrafił sobie nawet herbaty nalać, jeśli mama była w domu. Mama podawała mu wszystko – jedzenie, ubranie, ręczniki, sztućce, chleb. Rozumiała jego spojrzenia, wiedziała, czego mu brakuje. Choć, jeśli być szczerym, my z siostrą też nie obciążałyśmy się zbytnio domowymi obowiązkami. Mama była przecież gospodynią domową

Teraz córki żyją osobno od rodziców, a ojciec niedawno przeszedł na emeryturę. Naturalnie, nie zaczął wtedy nic robić po domu. Przychodzi do kuchni, siada i ze starego zwyczaju czeka, aż podadzą mu wszystko, czego potrzebuje: talerz, łyżkę, chleb, sos, herbatę czy kawę. Nawet nie wstaje z kanapy, żeby coś wziąć sam. Co więcej, jeśli całe życie Maria podawała mężowi tylko śniadanie i kolację, to teraz potrzebny jest też obiad, podwieczorek, plus jakieś kanapki na przekąskę.

Naczynia po sobie, oczywiście, Michał też nie myje, nawet do zlewu nie niesie, po prostu wstaje po jedzeniu i idzie do pokoju. I nie ścieli łóżka.

– Ale on zawsze taki był. Nigdy wcześniej nie pomagał w domu. Czy to wcześniej nie przeszkadzało Marii?

– Mama mówi – mam dość stania przy kuchence przez całe życie i obsługiwania go! On, mówi, jest wiecznie ponury, niezadowolony, bez humoru, niczym się nie interesuje, nie chce wychodzić z domu! Cały dzień ogląda seriale w telewizji, złości się, potem zaczyna wyładowywać swój zły humor na matce.

Okazuje się, że Maria ma wiele zarzutów do męża. I młodsza córka Anna ją rozumie.

– Tata rzeczywiście ma trudny charakter, – wzdycha.

Ale starsza siostra, czterdziestoletnia Irena, jest całkowicie po stronie ojca.

– Nie można tak! – denerwuje się Irena. – Dopóki ojciec zarabiał, przynosił pieniądze, mamę wszystko zadowalało. Nie stał się wczoraj ponurym, upartym, milczącym, bez hobby i zainteresowań. Milczała i podawała mu skarpetki, serwowała kolacje, czyściła armaturę, nigdy nie powiedziała ani słowa na temat tego, że wszystkie święta spędzamy w domu, że nigdzie nie chodzimy w gości, i do nas nikt.

Ale Maria już wszystko postanowiła, nie zważa na zdanie córek, bo uważa, że ma jedno życie i chce je teraz przeżyć tak, jak sama chce.