Historia o tym, jak dziewczyna postanowiła poskarżyć się na życie swojej siostrze

Rozczarowanie bliskimi boli najbardziej.

Chcę opowiedzieć wam o zdarzeniu, które niedawno mnie spotkało. Podczas wakacji czy weekendów często zapraszam do siebie dzieci mojej siostry. Chodzimy do kina czy do parku, ogólnie dobrze się bawimy. W tę niedzielę też postanowiłam zadzwonić do siostry i zapytać, czy jej dzieci nie chciałyby do mnie przyjść. Zaczęłyśmy rozmawiać, a ja opowiedziałam, że teraz mam dość trudny okres… ciągłe niepowodzenia w życiu. Nic mi nie wychodzi, staram się jak mogę.

Do tego wszystkiego trzeba jeszcze zawieźć samochód do warsztatu. Chciałam zarobić na urlop – tylko czas i siły straciłam, a pieniędzy tak i nie zobaczyłam, klient okazał się być nierzetelną osobą. Rozumiem, że nie wszyscy chcą słuchać takich rzeczy, ale potrzebowałam się z kimś podzielić moimi problemami, bo nie mam już nikogo innego. Zamiast wsparcia, siostra po prostu milczała. Trochę się na nią obraziłam, bo to było dla mnie tak ważne…

Pracowałam przy laptopie i gdzieś po godzinie zadzwonił telefon. Odebrałam, nie zdążyłam nawet słowa powiedzieć:

„Cześć! Nie jesteś zajęta?”, i nie czekając na odpowiedź, zaczyna: „Po prostu mnie rozpiera! Jestem w szoku!! Wyobraź sobie, ta baba narzeka na swoje życie! Mówi, że teraz nie ma pieniędzy! Ha… nie wątpię, na morze kilka razy w roku, do pracy samochodem… skąd wziąć pieniądze!? Pyta się: Co, dzieci cię przytłoczyły?! Nie mogę wytrzymać! Zamiast mi pomóc, zapytać, czy u mnie wszystko w porządku, wysłać mi jakieś pieniądze, jej siostrzeńcy, a ja, szukając pracy, skąd mam je wziąć! A myślisz, dlaczego nie chce dzieci?! Bo to tylko troski i wydatki, a ona przyzwyczaiła się żyć tylko dla własnej przyjemności…”.

Nie mogłam uwierzyć w to, co usłyszałam. Siostra, jak zrozumiałam, pomyliła numery, chcąc opowiedzieć swojej przyjaciółce o naszej rozmowie. Nie słuchałam dalej tego monologu. Przed oczami ciemno, łzy napłynęły – to takie przykre!

Chcę dodać, że zawsze pomagałam jej z dziećmi. Rozumiem, wychowuje je sama, ja chodzę do pracy. Potrzebowała pieniędzy – proszę bardzo, trzeba zawieźć dzieci gdzieś – z przyjemnością… a teraz, kiedy mam trudności, ani słowa wsparcia.

Ogólnie, dla złagodzenia stresu wypiłam trochę koniaku i postanowiłam już nie utrzymywać żadnych relacji z siostrą.