Irena owdowiała w wieku 68 lat, rok błąkała się bez celu po swoim przestronnym mieszkaniu…

To było wielkim rozczarowaniem dla kobiety.

Irena straciła męża mając 68 lat. Nie wiedziała, co ze sobą zrobić, nigdy wcześniej nie czuła się tak samotna. Chciała umrzeć, choć nie odważyła się na jawnie samobójstwo. Postanowiła przejadać się słodyczami, biorąc pod uwagę, że cierpi na cukrzycę.

Jednak pomimo stresu i niewłaściwej diety, poziom cukru pozostawał w normie – kobieta musiała wziąć się w garść i żyć dalej.

Miała tylko jednego syna, który mieszkał za granicą. Synową widziała trzy razy, wnuczkę – pięć razy. Myślała o przeprowadzce do nich, ale na starość nie chciało jej się przyzwyczajać do nowego kraju, uczyć się języka. Zbyt ciężkie wyzwania.

– Wyjdź za mąż, – radzili przyjaciele, – nie możesz być sama, nie przeżyjesz na emeryturze.

Przyjaciółki zaczęły przedstawiać Irenie starszych panów, od których chciało się od razu uciekać. Wtedy kobieta zamieściła ogłoszenie w sieci:

„Zapraszam do wspólnego dożycia starszą samotną kobietę”.

To był świetny pomysł. U Ireny pojawiła się prawdziwa rodzina. Trzy kobiety żyją razem już ponad 8 lat i nikt tego nie żałuje.

Życie zaczęło się od nowej strony: połączyły swoje rzeczy, swoje emerytury, swoje zainteresowania.

Dochody są całkiem niezłe, ponieważ wynajmują mieszkania dwóch przyjaciółek. Mają też działkę i samochód, a wieczorem zawsze znajdzie się ktoś, z kim można zamienić słowo.

Chodzą z kijkami do nordic walking po parku, pływają w basenie, biegają po teatrach, wystawach, koncertach i żyją na własną radość.