Kiedy zmarła moja babcia,, rodzice wynajęli jej mieszkanie i zaczęli oszczędzać pieniądze. Wychodziłam za mąż i chciałam mieszkać z mężem w tym mieszkaniu, bo babcia zawsze mówiła, że ​​będzie to mój spadek. Ale rodzice nie wpuszczali mnie tam. Dopiero po 3 miesiącach powiedzieli mi i mojemu mężowi całą prawdę

Z moim młodszym bratem Adamem nigdy nie żyliśmy w zgodzie. Po pierwsze mieliśmy 13 lat różnicy, po drugie rodzice zawsze go bardziej kochali niż mnie. Często musiałam go pilnować, kiedy moi rówieśnicy dobrze się bawili, tego nie lubiłam. A kiedy niania nie była już potrzebna rodzicom, wysyłali mnie do babci.

Adam wyrosł na egoistycznego człowieka, który zawsze dostawał to, co najlepsze i od razu. Ojciec zawsze mówił, że on jest jego spadkobiercą. Przestali zwracać na mnie uwagę. Wszystko, co robił, było dla Adama.

Kiedy babci już nie było, wynajmowali jej mieszkanie, oszczędzając pieniądze na edukację dla Adama. Miałam już 26 lat, od dawna spotykałam się z młodym mężczyzną, z którym planowaliśmy ślub. Oferował, że zamieszkamy u niego, ale wiedziałam, że jeśli będę miała dach nad głową, stracę babci spadek, nie wiedziałam wtedy, że babcia zostawiła mi testament.

Pewnego razu zaczęłam rozmawiać z rodzicami na ten temat. Zareagowali dość negatywnie. Nie podobało im się, że postanowiłam mieszkać w tym mieszkaniu. W ogóle poinformowali mnie, że mieszkanie babci będzie dla Adama. Byłam w rozpaczy. Wtedy postanowiłam zwrócić się do adwokata.

Po trzech miesiącach pracy adwokat ustalił, że jest testament babci, w którym jestem wymieniona jako jedyna spadkobierczyni. Najważniejsze, że rodzice wiedzieli o testamencie, a mi nie powiedzieli ani słowa. Jak zwykle, wszystko było tylko dla Adama. Moja mama zaczęła szukać prawnych luk, dzięki którym otrzymałaby część mieszkania, ale nic z tego nie wyszło. Po tym, jak ostatecznie przepisałam mieszkanie na siebie, rodzice i Adam przestali się ze mną kontaktować. Już ponad rok nie rozmawialiśmy i nie widzieliśmy się w ogóle.

Może ktoś mnie za to potępi, ale nie chcę ich widzieć, okazałam się całkowicie niepotrzebna najbliższym ludziom.