Niesteretyczne jest to, że dopiero teraz zdałam sobie sprawę, że nie powinnam było “uginać się” przed teściową

Mamy z mężem 6 lat. Przez 3,5 roku żyliśmy bez ślubu, a już od 2,5 roku jesteśmy oficjalnie małżeństwem. Mamy małe dziecko. Moja mama zmarła 6 lat temu, ojciec ożenił się ponownie, i teraz ma inną rodzinę. Teść jest bardzo dobrym człowiekiem, ale teściowa to po prostu koszmar. Mieszkamy razem z nimi w jednym mieście. Teściowa od razu nie przepadła za mną, dała mi to do zrozumienia. Ale prawdziwe trudności dopiero przede mną.

Nie mamy ani mój, ani jego posagu. Żyjemy w wynajmowanym mieszkaniu. Często jeździliśmy do jego rodziców, zawsze pomagałam tam: zawsze coś robiłam. Nigdy nie odmówiłam. A potem przypadkiem dowiedziałam się, że przez te 6 lat mówiła o mnie wiele złego. Mówiła jedno w oczy, a za plecami zupełnie co innego. Wielokrotnie zdarzały się sytuacje, gdy nie podobało mi się jej zachowanie. Na przykład wpadała do nas domu, szukała w garnkach i lodówce. Mogła zjeść cokolwiek i nawet nie podziękować. Potrafiła wziąć jakąś moją biżuterię, perfumy czy kosmetyki i milczeć, aż sam ją zauważę i zapytam ją o to.

Próbowałam porozmawiać na ten temat z mężem. Próbował prowadzić z nią dialog, ale z jej strony zawsze były manipulacje: “Matki nie potrzebujecie. Wy tylko się przyczepiacie do mnie”. Potem celowo nie dzwoniła, pokazywała nam, jak ją skrzywdzili. A mąż nie mógł jej nic odpowiedzieć na te słowa, przecież to jego matka.

W rezultacie miałam emocjonalne zmagania, byłam zraniona, ciągle płakałam z jej powodu. Ale potem przekonywałam siebie, że to nie obca osoba, po prostu ma swoje specyficzne cechy charakteru, są ludzie innego pokolenia, i nie rozumie, że naruszają nasze granice. Sama jestem bardzo spokojną osobą, ale nie mogłam dłużej znosić takiego traktowania, zwłaszcza gdy dowiedziałam się, że ciągle o mnie źle mówi.

Ostatnio podchwyciłam chwilę, gdy do nas przyszli rodzice męża, i postanowiłam skonfrontować ją przy wszystkich. Zaczęłam z uśmiechem na ustach powtarzać na głos te negatywne słowa, które stale o mnie mówiła. Teściowa milczała, nie wiedziała, co zrobić. Ani mąż, ani teść nie powiedzieli mi nic, po prostu siedzieli i milczeli. Ale osobowość teściowej jest taka, że i tym razem “wyszła sucha z wody”. Przełożyła wszystko na żart, potem poszła mierzyć ciśnienie.

Mam teraz 27 lat, moja mama odeszła, gdy miałam zaledwie 21 lat. To było bardzo trudne dla mnie. I gdyśmy poznali się z teściową, szukałam w niej jakiejś opieki, wsparcia. Nigdy jej nie sprzeciwiałam, zawsze ustępowałam: trzeba coś zrobić, trzeba pomóc – to trzeba. Chciałam naprawić nasze relacje, przecież to matka mojego męża. Ale po tylu latach dowiedziałam się, że osądza moją rodzinę przed obcymi i moje wygląd. Uważa, że nie jestem wystarczająco piękna dla jej syna. Uważam siebie za bardzo atrakcyjną: wysoka, szczupła brunetka. Zawsze przyciągałam uwagę mężczyzn.

Teraz mąż chodzi do nich do domu, chociaż od momentu wyjaśnienia minęło niewiele czasu. Oczywiście, nie mam prawa zabraniać, ale zastanawiam się, czy ona nie insynuuje mu przeciwko mnie? A może jednak zrozumie, że mężowi nie jest już 15 lat, że wszyscy wiedzą, jak lubi plotkować? Nie przyjeżdżają do nas teraz: ani teściowa, ani teść. Bardzo kocham teścia, jest dla mnie jak ojciec, zawsze go szanowałam. Co myślisz, czy dobrze zrobiłam, mówiąc to publicznie? W mojej rodzinie nie ma nikogo, kto by się za mnie stanął?