Od wielu lat mam bardzo dobrą przyjaciółkę, jest ode mnie starsza o 7 lat, nazywa się Anna. Z Anną w ostatnich latach widujemy się rzadko, komunikujemy się tylko przez telefon, a ona przyjeżdża do mnie latem na wieś, ponieważ sama od wielu lat mieszka w mieście. Męża Anny nie ma już od dawna, kiedy była jeszcze bardzo młoda, zostawił jej trzypokojowe mieszkanie w centrum. I mogłaby być uważana za bardzo szczęśliwą kobietę, gdyby nie ostatnie 5 lat

Od wielu lat mam bardzo dobrą przyjaciółkę, jest starsza ode mnie o 7 lat, nazywa się Anna. Z Anną w ostatnich latach widujemy się rzadko, komunikujemy się tylko przez telefon, a ona przyjeżdża do mnie latem na wieś, ponieważ sama od wielu lat mieszka w mieście.

Mąż Anny zmarł wiele lat temu, kiedy była jeszcze bardzo młodą kobietą. Ale zostawił jej dużą trzypokojowe mieszkanie w centrum miasta i 7-letniego syna. Początkowo było jej trudno, ale potem przyzwyczaiła się do swojego nowego życia. Nie było jej dane spotkać innego dobrego mężczyzny, nie wyszła ponownie za mąż.

Czas mijał, jedyny syn dorósł i dostał się na uniwersytet, ale rzucił studia na trzecim roku, otworzył własny biznes produkujący wyroby skórzane. I tak dobrze mu się zaczęło układać od razu, że powiedział mamie, iż będzie mieszkał osobno. Wynajął mieszkanie, wziął na kredyt samochód. Ale syn nie zapomniał o mamie, ciągle ją wszędzie woził, kupował produkty i lekarstwa za swoje pieniądze, a kiedy sprawy szły trochę lepiej, to kupował jej voucher do sanatorium, prawie co lato.

Następnie syn przekazał Anie szczęśliwą wiadomość, że się ożeni.

Ale nie ma dobra bez zła. Jakby nadeszła jakaś czarna seria, syna przyjaciółki Andrzeja zaczęły dosięgać problemy z biznesem. Nie wytrzymał presji konkurencji i był zmuszony się zamknąć. I oto niedawno wszystko było – i nagle nic nie zostało.

A jeszcze okazało się, że żona spodziewa się dziecka.

Problemów w młodej rodzinie przybywało. Pewnego dnia Andrzej przyszedł do matki z prośbą o pomoc. I zaczął prosić, aby mama zamieniła mieszkanie. Żeby sama kupiła sobie kawalerkę, a pieniądze, które zostaną, dała im, aby mogli spłacić kredyt, inaczej zostaną bez domu.

Anna, oczywiście, zdziwiła się takiej prośbie. Oddawać mieszkanie zdobyte wielkim trudem, a jeszcze takie duże, nie chciała, choć rozumiała, że jest dla niej za duże, ponieważ naprawdę żyje tylko w jednym pokoju, tylko opłaty komunalne są duże. Ale mimo wszystko powiedziała, że za nic nie odda, bo i tak pomogła im z weseliskiem, a teraz niech pomagają rodzice żony.

Bardzo mocno pokłócili się wtedy z synem. Syn z żalem odchodził od niej. Potem, po jakimś czasie, zaczęły dochodzić wieści od synowej, że Andrzej prawie nie wraca do domu, spędza czas tylko z przyjaciółmi, przez co w rodzinie są ciągłe kłótnie. Synowa też obraziła się na teściową, że nie chciała pomóc w trudnej chwili.

W rezultacie doszło do tego, że młodzi rozwiedli się z powodu ciągłych skandali.

Tydzień po tym do Anny wrócił syn. Ledwo wszedł do mieszkania i powiedział:

– Dziękuję, mamo, za zrujnowane życie!

A rano powiedział:

– Nie mam gdzie żyć, więc wracam do ciebie.

Tylko wtedy Anna zrozumiała, co narobiła, ale już za późno było coś zmieniać. Natychmiast zaczęła dzwonić do synowej, powiedziała, żeby przyjechała mieszkać z nimi, ona przepisze na nich mieszkanie, ale ta nawet nie chciała jej słuchać i od razu rzuciła słuchawką.

Po tym minęło już 5 lat. Syn nigdzie nie pracuje, wieczorem wychodzi, a wraca rano. Żyją we dwójkę na emeryturę matki. A przyjaciółka, kiedy przyjeżdża do mnie na wieś, to odpoczywa, bo nie widzi, jakie życie prowadzi jej syn. Bardzo żałuje, że nie pomogła mu w swoim czasie przez swoją chciwość.