Tak bardzo nie ufam żonie, że nawet córka wydaje mi się nie być moją

Ożeniłem się z piękną Anną z wielkiej miłości. Nie myślałem, że będę mógł kochać mocniej, ale tak się stało: z biegiem lat zacząłem ją adorować jeszcze bardziej.

Nasze małżeństwo wydawało się idealne, a córeczka uczyniła je jeszcze silniejszym. Unosiłem się w chmurach, nie rozumiejąc, za co tyle szczęścia, ale niedawno życie dało mi w nos. Teraz wątpię w siebie, w żonę i nawet nie jestem pewien, czy to nasza dziewczynka rośnie.

Nasz uniwersytecki romans na początku rozwijał się powoli, żona nie pałała do mnie uczuciami. Ale 5 lat zalotów zrobiło swoje, wzięliśmy ślub, byłem szczęśliwy.

Małżeństwo okazało się niezwykle przyjemne, łatwo się dogadujemy, nie kłócimy się, ale nie mogliśmy mieć dzieci. Oboje chodziliśmy na badania, oddaliśmy wszystkie analizy, lekarze rozkładali ręce:

Czekajcie. Może to osobista niezgodność, może nie trafiacie w odpowiedni moment na poczęcie. Jesteście młodzi, zdrowi, wszystko się ułoży.
Po dwóch latach żona pokazała mi pozytywny test. Znowu unosiłem się w chmurach, spełniałem wszystkie jej zachcianki i byłbym gotów na wszystko, byleby moja księżniczka była spokojna.

Gdy urodziła się córka, przemieniłem się w szalonego ojca. W dzień w pracy, wieczorem przy dziecięcym łóżeczku. Dawałem żonie odpocząć, sam usypiałem, kąpałem, przebierałem. Córka rosła ukochana i rozpieszczona. Jedyna rzecz, która mnie niepokoiła: dziecko nie było podobne ani do Anny, ani do mnie.

Może córeczka zgromadziła cechy od krewnych, poza tym, nigdy nie widziałem swojego ojca, po rozwodzie matka w emocjach zniszczyła wszystkie zdjęcia.

A dorastając, Karolina wykazała charakter. Łatwo się denerwowała, wrzeszczała na całe gardło – a my z żoną byliśmy obydwoje cichymi ludźmi, jeśli wierzyć babciom. Uległymi i posłusznymi. Ale Karolina była gotowa krzyczeć, dopóki nie dostanie tego, czego chce.

Moja dziewczynka rośnie nieposłuszną, ignoruje próby przyzwyczajenia jej do reżimu.

Ostatnio zacząłem podejrzewać żonę o zdradę, tym bardziej, że ochłodziła się do mnie, interesują ją tylko prezenty. I zastanawiam się, czy zaakceptować wszystko, jak jest, czy jednak zrobić test?