Wstyd przyznać, ale widziałam wnuka tylko raz, mimo że ma już 2 miesiące. A wszystko przez synową!

Wychowaliśmy z mężem dwóch synów, teraz to dorośli mężczyźni, wszyscy mają już swoje rodziny, niestety, mieszkają z własnymi żonami. Mamy też najstarszą córkę. I niedawno żona starszego syna urodziła syna. Byliśmy bardzo szczęśliwi, kupiliśmy z mężem prezenty i pojechaliśmy odwiedzić synową z wnukiem. Byłam zszokowana tym, jak nas tam przyjęto. Synowa kręciła nosem, a jej matka otwarcie sugerowała, że nie mamy tam miejsca. Kupiliśmy wiele prezentów, przynieśliśmy pieniądze – ale to ich nie obchodziło.

Nie rozumiem, czym zasłużyliśmy na takie traktowanie. W końcu też jestem babcią i mam pełne prawo widywać się z wnukiem. Z nami przyjechała też moja córka, która wychowuje troje dzieci. Próbowała dać synowej użyteczne porady, a ta tylko przewracała oczami i mówiła, że sama doskonale wszystko wie. Nie zaproponowali nam ani kawy, ani herbaty, popatrzyliśmy na to wszystko, zebraliśmy się i pojechaliśmy do domu. Syn stał i milczał, ale go rozumiem, nie może rządzić w cudzym domu.

W drodze do domu płakałam. Nie wiedziałam, jak dalej utrzymywać kontakt. Minął już ponad miesiąc, a ja wnuka widziałam tylko na zdjęciach, które wysyła syn. Nikt nas nie zaprasza, więc nie jeżdżę. Prosiłam synową, by przyjechała do mnie mieszkać, chociaż na miesiąc z wnukiem – odmówiła. Prosiłam syna, by spotkał się na ulicy, kiedy będą spacerować z maluchem. Powiedział, że niech dziecko podrośnie, wtedy będziemy z nim spacerować.

Trochę dziwi mnie takie zachowanie synowej, bo wcześniej wszyscy dobrze się komunikowaliśmy. I jeździliśmy do siebie w gości, a teraz nagle wszystko się zmieniło. Przyjaciółki pytają mnie o wnuka, a mi wstyd przyznać, że widziałam go tylko raz.

Odziedziczyłam po matce jednopokojowe mieszkanie, kończymy w nim remont i chcieliśmy je sprzedać, podzielić pieniądze między dzieci. Ale mój mąż teraz krzyczy, że nic z tego nie będzie. Po prostu wynajmiemy mieszkanie i będziemy mieli jakieś pieniądze, bo od takich dzieci na starość niczego się nie doczekasz. I ja zastanawiam się, jak postąpić słusznie.

A jeszcze bardzo chciałabym wnuka zobaczyć…

Co myślicie na ten temat?