Chciałam pomóc krewniaczce, ale ostatecznie zraziłam do siebie wszystkich

Moja kuzynka chciała, aby jej córka uczyła się w dużym mieście, a nie w małej wiosce, więc wysłała ją do mnie.

Nie mogłam nie zaproponować pomocy, w końcu jesteśmy rodziną. Kuzynka powiedziała mi, że kiedyś zwróci wszystko, co wydam na jej córkę, ale na razie nie ma pieniędzy i będzie wdzięczna, jeśli zgodzę się ją utrzymywać na swój koszt. Oczywiście zgodziłam się, bo wydawało mi się, że mam wystarczająco pieniędzy i jeszcze sporo zostawało mi z pensji, więc od razu powiedziałam, że kuzynka może wysyłać do mnie córkę nawet w środku lata. Byłam tylko zadowolona, że mogę pomóc dziewczynie uczyć się tutaj.

Przez trzy lata bratanica mieszkała u mnie na mój koszt, a od kuzynki niczego nie wymagałam, bo miała problemy z zarobkami i sama nie mogła się utrzymać.

Początkowo mówiono mi, że skoro córka kuzynki zdecydowała się uczyć wieczorami, to w dzień przed zajęciami będzie mogła dorabiać, żeby zarobić chociaż trochę na siebie. Ale przez te cztery lata ani razu nie widziałam, aby bratanica choćby miesiąc gdzieś pracowała. Skoro nie pracowała, myślałam, że przynajmniej pilnie się uczy, ale na naukę też poświęcała bardzo mało czasu, a zajęcia bardzo często opuszczała, bo znalazła tutaj miejskich przyjaciół, których jeszcze często zapraszała do mnie do domu. Miałam tego dość, więc jak tylko skończyła studia, kupiłam jej bilet na drogę powrotną i wysłałam do domu. Jeśli chce znaleźć pracę, to niech najpierw znajdzie coś przez internet i przyjedzie już z zamiarem pracy, a nie życia na moim utrzymaniu.

Wtedy wszyscy krewni się na mnie obrazili i nazwali egoistką, a kuzynka natychmiast zmieniła zdanie co do oddania mi pieniędzy, które wydałam na jej córkę przez ten cały czas.

Straciłam także swoją pracę, ale liczyłam, że kuzynka odda mi przynajmniej dwadzieścia tysięcy, a ona znowu miała jakieś problemy finansowe. Pewnie nie warto było pomagać krewnym, by ostatecznie nikt na mnie się nie obraził. Na próżno starałam się wydawać dobrą siostrą, która przyjęła bratanicę, aby mogła uczyć się w dużym mieście.