Dzieci Doroty nie zaakceptowały jej nowego partnera. “Nie szanujesz pamięci ojca” – tak powiedzieli jej prosto w twarz

– Nie chcemy już z tobą utrzymywać kontaktu, mamo – oświadczyli – tylko nas zawstydzasz. I pamięć taty szanowałaś zbyt krótko. Dopiero dwa lata temu odszedł z tego świata. A ty już znalazłaś mu zastępstwo. Już wesoła wdowa. I znalazłaś taką zamianę, że aż nam się chce pluć. Inne kobiety przynajmniej przez dziesięć lat noszą żałobę. Albo w ogóle rezygnują z życia osobistego. Spójrz na ciotkę Zinę, jej mąż zostawił ją trzydzieści lat temu, a ona nadal siedzi w samotności. Nawet nie znosi mężczyzn. A babcia Mania straciła dziadka w zeszłym roku. I nie przyprowadza do domu innych dziadków. Spokojnie czeka, aż Charon po nią łodzią przybędzie. Nie, nigdy się z tym zdradą nie pogodzimy.

I od tego czasu nie odwiedzają jej i nie chcą rozmawiać przez telefon.

A Dorocie bardzo smutno. Nie mogła nawet pomyśleć, że z powodu Grzegorza dzieci tak zareagują. Grzegorz to jej serdeczny przyjaciel. W tym samym wieku. I prawie nie ma złych nawyków. Prawda, nie posiada zbyt wiele. Skromny domek. I dorosła córka, która mieszka na drugim końcu kraju.

– A on – dzieci mówiły z urazą – dobrze się ulokował. Wyszedł spod płotu i od razu trafił do porządnego domu. Pewnie jakiś oszust. Doprowadzi cię do grobu, a oszczędności i dom przepisze na siebie. Wiele takich historii słyszeliśmy. Oto znalazłaś zastępstwo dla taty, oto jesteś wielka.

Dom Doroty był faktycznie bardzo ładny. Zmarły mąż Piotr włożył w niego całe serce.

Co więc ma robić Dorota? Nie może żyć w samotności. Dzieci mają swoje rodziny, swoje sprawy. A Grzegorz to porządny człowiek. I potrafi zająć się męską pracą w domu.

– Dzieci – Dorota tłumaczyła potomstwu o Grzegorzu – przecież ja jeszcze nie jestem starą babą. Nie mam nawet sześćdziesięciu lat. A przeciętna długość życia w kraju znacznie wzrosła. Więc co, mam jeszcze kilkadziesiąt lat samotnie się męczyć? Chcę mieć obok kogoś bliskiego. A waszego ojca w żaden sposób nie umniejszam. On by pewnie nawet był szczęśliwy, wiedząc, że nie siedzę sama w tym domu. Że znów jestem szczęśliwą kobietą. I że ktoś jest, kto naprawi płot.

– A nam wstyd – dzieci odpowiadały na te tłumaczenia – że znów jesteś szczęśliwa. Cała wieś się śmieje. I plotkuje. Że ledwo mąż Doroty umarł, a ona już nowego znalazła. I pewnie jeszcze różne nieprzyzwoitości myślą. Oto babcia Mania zajmuje się swoimi kozami, czeka na prawnuków. Porządna kobieta. I lepiej byś też kozę wzięła, a nie Grzegorza.

I tak długo nie rozmawiają. Około pół roku. Aż pewnego dnia starszy syn, Damian, zadzwonił.

– Postanowiłem – powiedział – wrócić do domu ojcowskiego. Rozwodzę się z żoną, nie dogadaliśmy się charakterami. I będzie bardzo uczciwie, jeśli ty i twój Grzegorz przeprowadzicie się do tej skromnej chatki. W przyzwoitych związkach to kobieta wprowadza się do mężczyzny z bagażami, a nie odwrotnie. Czy zdążycie się spakować w ciągu tygodnia?

Dorota oczywiście była w rozterce. Czy naprawdę muszą się przeprowadzić do skromnej chatki? W przeciwnym razie w domu mogą zacząć się różne kłótnie. A Grzegorz i tak ucieknie do swojego domu przed awanturami.

Rodzina ze strony zmarłego męża, Piotra, również nalega na przeprowadzkę do chatki. “To jeszcze mało, że nie szanujesz pamięci męża jak przystało wdowie, jeszcze dzieciom w rodzinny dom wejść nie dasz. I przykro im będzie widzieć obcego mężczyznę w rodzinnym domu. Damian wraca – niech żyje tam. To ojciec Damiana, Piotr, zbudował ten dom własnymi rękami. Dla dzieci się starał. A nie dla przypadkowych przechodniów.”

A jeśli spojrzeć na to z innej strony? Dlaczego Dorota miałaby opuszczać własny dom dla chatki? Dorota planuje poważnie porozmawiać z synem. Wyjaśnić mu swoją sytuację zrozumiałym językiem. Może on to zrozumie?