Kiedyś wracając z pracy, od progu powiedziałem żonie, że zakochałem się w innej kobiecie. Moja nowa miłość była młodsza ode mnie prawie dwukrotnie, miała tylko 26 lat. Niestety, zrozumiałem zbyt późno, że naprawdę kochałem tylko swoją pierwszą żonę, ale już nic nie mogę zmienić

Odszedłem od rodziny cztery lata temu, odszedłem pomimo lat spędzonych w trosce i dobru, odszedłem zapominając o córce. Trudno mi dziś, patrząc kilka lat wstecz, uświadomić sobie, że zrobiłem bardzo złe rzeczy wobec żony i córki, zdradziłem ich. W tamtym momencie tak naprawdę nie zrozumiałem, że jako mąż i ojciec powinienem być z nimi, zamiast tego zachowałem się jak prawdziwy egoista.

Teraz mam 44 lata, sam byłem inicjatorem rozwodu. Kiedyś wracając z pracy, od progu powiedziałem żonie, że zakochałem się w innej kobiecie. Moja nowa miłość była młodsza ode mnie prawie dwukrotnie, miała tylko 26 lat.

Sam zaproponowałem rozwód. Moja żona bardzo mocno mnie kochała, umiejętnie tworzyła rodzinny klimat, ułatwiała życie codzienne, żyliśmy spokojnym, równomiernym życiem. A ja złożyłem pozew o rozwód, odszedłem bez oglądania się za siebie, gwałtownie, nie chciałem jej słuchać, spaliłem mosty i wszystko za sobą. Co ona przeżyła wtedy i przeżywa do dziś, tylko Bogu wiadomo.

Jak paw rozpostarłem ogon przed inną – młodą, piękną, aktywną, z nią wydawało mi się, że życie znów zagrało różnobarwnymi barwami. Nie zrezygnowałem z córki, ale ona ze mną nie rozmawia, chociaż nadal im pomagam.

Ale moja młoda żona mnie rozczarowała. Okazała się nie tą, którą była w czasie znajomości, ja również, jak się okazało, nie spełniłem jej oczekiwań. Ja, prawie już “dziadek”, mało mam wspólnego z młodą żoną. Tęsknię za spokojem, ciepłem domowym, a ona potrzebuje zabawy w głośnym towarzystwie. Nasza “młoda” rodzina stacza się w przepaść, szczególnie pod względem materialnym. Żona jest rozrzutna! Mój biznes przynosi niezłe zyski, ale przez mnóstwo potrzebnych i niepotrzebnych jej zakupów, ledwo wiążemy koniec z końcem.

Ponadto lata biorą swoje, jestem zmęczony, a miłość minęła, i moje myśli coraz częściej krążą wokół pierwszej rodziny. Chcę wrócić do pierwszej żony, ale niestety, jak to mówią, nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki.

Niedawno moja córka miała długo oczekiwaną okazję – dziewczyna zaręczyła się, ale mnie na uroczystość nie zaprosiła. Córka nie chciała mnie widzieć na swoim święcie, zbyt mocno jest na mnie zła za zdradę i za to, że odszedłem z rodziny.

Niestety, zrozumiałem zbyt późno, że naprawdę kochałem tylko swoją pierwszą żonę, ale już nic nie mogę zmienić. Gdy opowiedziałem o swoich uczuciach byłej żonie, jakoś się uśmiechnęła, powiedziała, że już mi nie wierzy i nie chce mojego powrotu do rodziny. Proszę ją o przebaczenie za moje czyny. Mówi, że dawno przebaczyła, zapomniała. Nie mówi prawdy…

A moja obecna żona nie lubi mojej córki – nie mamy jeszcze wspólnych dzieci, a ja nawet nie wiem, czy warto mi w ogóle dalej z nią żyć.