Kiedyś wyszłam na spacer z synem. Bawiąc się na placu zabaw, spotkałam swoją znajomą. Opowiedziała mi, że mój mąż ma inną kobietę. Kilka miesięcy mąż nie przyznawał się, a potem zebrał rzeczy i odszedł

Historia mojego znajomości z mężem jest bardzo ciekawa. Z Andrzejem poznaliśmy się w szpitalu. Był lekarzem na oddziale, na którym leżała moja mama. Młody lekarz zaczął jako pierwszy okazywać mi zainteresowanie, poczęstował smaczną kawą z croissantami i zaproponował podwiezienie wieczorem do domu. Nasz romans trwał dwa lata, i zdecydowaliśmy się założyć rodzinę. Urodził się syn, wszystko było dobrze, byliśmy naprawdę szczęśliwi.

Bardzo kochałam swojego męża. I zawsze sądziłam, że jeśli w związku istnieje prawdziwa miłość, to nie ma powodu do zmartwień. Ale okazało się, że żadna rodzina nie jest ubezpieczona przed pojawieniem się innej kobiety w życiu męża.

Pewnego razu wyszłam na spacer z synem. Bawiąc się na placu zabaw, spotkałam znajomą pielęgniarkę ze szpitala. Opowiedziała mi o związku mojego męża z jego pacjentką. Jak powinna zareagować kobieta, która szaleńczo kocha swojego męża? A co jeśli to nieprawda? Ale usłyszana historia bardziej przypominała prawdę niż wymysł.

Wieczorem miałam ogromną ochotę porozmawiać z mężem na podwyższonych tonach. Ale dziecko nie powinno tego widzieć ani słyszeć. Zdecydowałam się milczeć. Tak było mi łatwiej i prościej – udawać, że nic się nie stało. Wierzyłam, że mąż miał tylko przelotny romans. I nie porzuci rodziny. A mąż zachowywał się jak zawsze.

Tak minęło jeszcze kilka miesięcy. Było mi bardzo trudno udawać. Nawet nie wiedziałam – czy mąż nadal się spotyka z tą dziewczyną. Miałam nadzieję, że ich związek się skończył. Mąż ostatnio był przygnębiony i smutny. W pracy miał dużo spraw, bardzo się męczył, a ja starałam się wspierać go moralnie.

Ale pewnego dnia wszystko się odwróciło – sam przyznał, że od dawna ma inną kobietę. Ale to nie było najgorsze: powiedział także, że spodziewa się z nią dziecka. I zdecydowali, że będą razem mieszkać, zostawiając mi i dziecku mieszkanie. Nie potrafię opisać słowami, co wtedy czułam.

A mąż tego wieczoru spakował się i odjechał, całując syna i mnie.

Chociaż żyłam te miesiące z ogromnym niepokojem, jego decyzja i tak była dla mnie niespodzianką. Ale przecież też mnie kochał, a może nawet teraz jestem mu nieobojętna. Przecież sam mnie zdobywał i przysięgał na wielką miłość. A potem zostawił samą z dzieckiem. Przy rozstaniu powiedział tylko: “Możesz pojechać do swojej mamy”, a w oczach miał smutek i tęsknotę.