Mam 39 lat, a Anna 37. Nie wiemy, jak zdecydować się opuścić nasze poprzednie rodziny, w których są dzieci, ale od dawna nie ma uczuć, i zacząć nowe życie razem. Ogólnie rzecz biorąc, oboje wahamy się, chociaż kochamy się – czy warto zacząć wszystko od nowa

Mam 39 lat. Jestem żonaty i mam dwoje dzieci. Jestem dobrym ojcem, kocham swoje dzieci, robię dla nich wszystko, a one kochają mnie. Ale jako mąż już dawno jestem nikim. Poza żoną mam inną kobietę, Annę, nasz związek trwa już 3,5 roku.

Anna ma podobną sytuację co ja. Kiedyś jej mąż ją zdradził. Potem były próby zachowania rodziny i, tak samo jak w przypadku mojej żony, trwa strumień kłamstw i oszustw.

Wszystko zaczęło się, jak już powiedziałem, od zdrady żony. Byliśmy razem szesnaście lat. Było wszystko, miłość i zrozumienie, ale chyba ma taką wietrzną naturę. Ogólnie rzecz biorąc, nie zdecydowaliśmy się na rozwód, chociaż moją pierwszą myślą po zdradzie żony było rozwiedzenie się. Kontynuujemy życie razem, ale jak ktoś mówi, po zdradzie już nie ma rodziny. Nie, oczywiście dla dzieci wciąż jesteśmy kochającą rodziną, a dla siebie – zupełnie obcymi ludźmi.

Pewnego razu musiałem wyjechać w delegację tuż przed Nowym Rokiem. W delegacji spotkałem ją, przyjaciółkę mojej siostry. Tak Anna pojawiła się w moim życiu. Początkowo to była tylko przyjaźń i komunikacja dwóch samotnych zmęczonych ludzi, a potem to wszystko stopniowo przekształciło się w coś więcej.

Od tego czasu tak żyjemy, kochamy się i tolerujemy z wielu powodów, naszych partnerów.

Moja żona zdradzała mnie i była przekonana, że nigdy się o tym nie dowiem. Ale się myliła. Najpierw o ich romansie dowiedziała się żona tego mężczyzny i wniosła o rozwód, po czym wyjechała, zabierając dziecko.

Okazało się, że on nie zamierzał się rozwodzić, więc obwinił moją żonę i uczynił ją winną. Wiem na pewno, że teraz nie mają żadnych stosunków. Ale między nami też już nawet nie może być mowy o jakichkolwiek relacjach. Nie uważam jej za moją żonę, żyjemy dla dzieci. W jednym mieszkaniu, ale jak zupełnie obcy ludzie.

U Anny ta sama historia, ale w swoim sosie. Jej mąż miał romans na boku, po którym w ich rodzinie też nie ma już rodziny. Ma 42 lata, jest dyrektorem jakiejś firmy, a ona – jego młoda sekretarka. Nawiązali stosunki, a ostatecznie wszystko stało się znane Ani. Ale zdecydowali się, tak jak my z żoną, nie rozwodzić się, ale również zachować rodzinę dla dzieci.

I żylibyśmy tak w naszych półzrujnowanych rodzinach, gdybyśmy nie spotkali się nawzajem. Mam 39 lat, Anna 37. Naprawdę zakochałem się w tej kobiecie, ale nie wiem, co robić. Jak zdecydować się opuścić poprzednie rodziny, w których są dzieci, ale od dawna nie ma uczuć, i zacząć nowe życie.