Mój mąż nie chce mnie zabierać nigdzie ze sobą. W związku z tym znajduje mnóstwo głupich wymówek

Mój mąż zawsze znajdzie wymówki, żeby mnie nie zabrać ze sobą. To trwa już od kilku lat. Wydaje mi się, że argumenty, które podaje, brzmią sensownie i są podobne do prawdy, ale jakoś dziwnie to wszystko odbieram. Mam mnóstwo złych myśli na ten temat.

Jestem w małżeństwie od trzech lat. I przez te trzy lata mogę wymienić tylko kilka wydarzeń, na które razem z mężem chodziliśmy. A najczęściej to ja prosiłam go, abym mogła zabrać męża ze sobą. A on zawsze wymyśla takie argumenty, przez które nie możemy iść razem, tylko on sam. Na początku nie zwracałam na to uwagi, myślałam, że też ma swoje życie, że nie musimy być wszędzie razem.

Rozumiem, że są takie sytuacje, kiedy na przykład spotyka się ze swoimi przyjaciółmi, gdzie są same mężczyźni, więc nie mam tam co robić. Wtedy oczywiście nic mu nie mówię.

Ale gdy ktoś z jego przyjaciół ma urodziny, to nie zabiera mnie ze sobą, chociaż wszyscy chodzą tam w parach. Mówi mi, że towarzystwo się skomplikuje, bo wszyscy tam już byli w związkach.

– Na pewno nie polubisz tego tam. Mamy swoje żarty i dowcipy… nagle możesz je źle zrozumieć. Potem będziesz obrażona na mnie.

Potem, gdy zbierają się wszyscy w jego pracy, też nie chce mnie zabierać, mówi, że życie osobiste i praca to niezgodne rzeczy. Ale znowu wszyscy tam chodzą ze swoimi partnerami. Nie chce, żebyśmy byli tam obserwowani i wszystko było w takim tonie. Twierdzi, że martwi się o mnie.

– Tam są takie kobiety, które potem jeszcze przez pół roku będą o wszystkim rozmawiać. Nie chcę, żeby o tobie rozmawiali… Rozumiesz to?!

A kiedy idzie do naszych wspólnych przyjaciół, mówi, że spotkali się zupełnie przypadkowo i postanowili trochę odpocząć.

– No, z tobą trzeba by było się długo zbierać… a my posiedzieliśmy sobie parę godzin i wróciliśmy do domu. Zanim byś się zebrała i dojechała, my już byśmy się rozeszli do domu.

Ale zachowuję się normalnie, jestem atrakcyjna, umiem żartować. Już ile razy próbowałam zrozumieć, co jest nie tak ze mną, dlaczego mój mąż nie zabiera mnie ze sobą, że nawet nie wiem, co teraz myśleć dalej. W czym problem? I ile czasu nie mogę tego zrozumieć. Zawsze dobrze się dogadywałam z jego przyjaciółmi, nie kłóciłam się z nikim, nie odrywałam go, nie napinałam, zachowywałam się normalnie. Nigdy nie wywoływałam żadnych zazdrości.

Kiedy już zaczęłam pytać męża, dlaczego mnie nie zabiera, robił wielkie oczy i mówił, że się nakręcam.

– No więc wychodzi na to, że spotykam się tylko z kolegami lub przyjaciółmi z tej firmy. Nie ma sensu się nakręcać…

Zaczęłam myśleć o złych rzeczach… a nawet mama podsyciła swoimi możliwymi wersjami.

Sugeruje, że może mu być wstyd, żeby gdzieś ze mną wychodzić, albo może sobie założył kochankę i nie chce ujawniać swojej żony. I właśnie zaczynam rozumieć, że już matczyne domysły mnie przytłaczają. I zaczynam myśleć tak samo jak matka.

Ale nadal nie potrafię zrozumieć, dlaczego nie chce mnie zabierać ze sobą. Nie chcę myśleć negatywnie, ale z moim mężem i jego wymówkami po prostu nie da się inaczej. Czuję, jak zaczynam się panikować.

W ogólnym rozrachunku, to wszystko jest bardzo-dziwnie-dziwnie… i już zaczynam podejrzewać coś niedobrego ze strony męża.