Mój mąż popisuje się przed krewnymi, a potem musimy bardzo oszczędzać na jedzeniu

Mój mąż popisuje się przed krewnymi, a potem musimy mocno oszczędzać na jedzeniu. Już myślę o rozwodzie z moim mężem, bo nie mogę dłużej znosić jego popisów. Ciągle stara się wyróżniać wśród swoich krewnych. A potem musimy mocno oszczędzać przez kilka miesięcy na jedzeniu.

I uważam, że to nie jest tego warte. Ale mój mąż myśli inaczej. Dla niego ważne jest, by wydawać się w oczach swojej rodziny bardzo sukcesywnym mężczyzną i zamożnym. Jesteśmy małżeństwem już cztery lata, a ja wciąż nie mogę się do tego przyzwyczaić. I dobrze by było, gdybyśmy mieli na to dodatkowe pieniądze, ale nie mamy na to środków.

W ogóle nie chciałam wydawać dużo pieniędzy na ślub. Nie chciałam sobie okazałych sukien, tańców, restauracji. Tym bardziej, że mam niewielu krewnych, więc nie było potrzeby zapraszać wielu osób. Myślałam, że zaprosimy około dwunastu osób, usiądziemy w restauracji, spokojnie świętować. A resztę pieniędzy moglibyśmy wydać na zakup nowego samochodu.

Miałam swoje mieszkanie, które rodzice kupili mi jeszcze przed ślubem. Ale tam przydałby się nowy remont albo odświeżenie mebli.

– Ależ nie! Co ty, ślub ma się raz w życiu – trzeba dobrze się bawić! Żeby zapamiętać!

I tak mąż długo mnie namawiał, mówił, że pożyczymy pieniądze, a potem będziemy spłacać. Przy okazji, mąż wziął kredyt na ślub, ale dowiedziałam się o tym po pewnym czasie. A mi powiedział, że część pieniędzy dali nam nasi rodzice, a resztę mieliśmy.

I oto potrzebowaliśmy samochodu, remontu w mieszkaniu, a trzeba było spłacać kredyt za ślub.

Jako że mieszkaliśmy z mężem w mieście, do nas ciągle przyjeżdżali jego krewni ze wsi. Zostawali u nas na kilka dni, chodzili do parku, do kina, spacerowali po promenadzie. A ja się zastanawiałam, skąd oni biorą tyle pieniędzy, by wydawać na rozrywki. A potem dowiedziałam się, że wszystko płacił mój mąż! Wszystko dlatego, że jakoby dobrze zarabia…

Nie mogę powiedzieć, że jego krewni są bezczelni, ale w ciągu kilku dni mąż wydaje bardzo dużo pieniędzy. Kupował dobre produkty, owoce morza, alkohol. Także ciągle kupował krewnym prezenty, bo nie mógł ich puścić z pustymi rękami. Na urodziny również daje drogie prezenty. Bardzo często bierze kredyt na prezenty i nie mówi mi o tym, bo wie, jak się do tego odnoszę.

– Trzeba dawać dobre rzeczy, a nie jakieś bzdury!

To prawda, ale nie mamy dodatkowych pieniędzy na takie dobre prezenty. Dawał swoim krewnym takie prezenty, których ja nie mam. Droga technika… Tylko że potem przez całe miesiące siedzimy na makaronach, to nikogo nie obchodzi. I teraz myślę o rozwodzie, bo mąż nie widzi w tym nic złego.