Moja córka wyjechała ze swoim chłopakiem do innego miasta, a teraz dzwoni do mnie i płacze w słuchawkę, że jej tam nie podoba

I tak trwa to już jakiś czas. Codziennie dzwoni do mnie i płacze w słuchawkę! Jak mam na to reagować, przecież jestem jej matką!

Początkowo mówiłam jej, że nie warto jechać tak daleko z chłopakiem, z którym nawet nie jest zamężna, a pojechała tak daleko. A potem jeszcze dowiedzieliśmy się, że jest w ciąży!

Teraz mają dużo kłótni, chłopak ciągle gdzieś wychodzi, córkę nie chcą zatrudnić, a w domu nie ma dla niej nic do roboty.

Mówiłam jej, żeby wracała do domu, do mnie, dałam jej pieniądze, byleby tylko przyjechała, ale nie – chce zostać z ojcem dziecka.

Jej chłopak nigdy mi się nie podobał, dużo sobie pozwalał, ciągle się z córką kłócili. Był opryskliwy i poniżający. A potem osobiście się z nim spotkałam. Zwykły chłopak, ale z zawyżoną samooceną.

Nic mi złego nie powiedział, ale doskonale wiem, jak tacy zachowują się na osobności. Kiedy wyraziłam córce swoje zdanie o jej wyborze, powiedziała mi, że się mylę i po prostu źle się do niego odnoszę.

Ale wtedy zdecydowałam nie nalegać, myślałam, że córka sama z czasem wszystko zobaczy. Nie sądziłam, że córka tak postąpi w swoje dwadzieścia sześć lat.

O przeprowadzce powiedziała mi w ostatnich dniach, już rzuciła pracę i zaczęła pakować rzeczy. Powiedziała mi, że jej chłopakowi zaproponowano pracę w innym mieście i zdecydował zabrać moją córkę. Wtedy powiedziałam jej, żeby nie spieszyła się i trochę pomyślała. Przecież tam nie ma pracy, mieszkania, gdzie mieszkać – też nie.

Powiedziałam jej, że niech jej chłopak najpierw pojedzie tam, zaaklimatyzuje się, wynajmie mieszkanie, a ona pojedzie później. Tak by zrobili normalni ludzie. Ale ona mi odpowiedziała, że nie chce później, musi jechać od razu z chłopakiem i będą sobie radzić razem. Pierwszy miesiąc wszystko było dobrze. Ale potem zaczęła do mnie dzwonić i za każdym razem coraz bardziej negatywnie opowiadać o swoim życiu.

Nadal się kłóci ze swoim chłopakiem, który zostawia ją samą w obcym mieście. Znalezienie pracy jest niemożliwe, ponieważ jest w ciąży i potrzebne jest dojazdy do najbliższego miasta. O swojej ciąży powiedziała mi później. Chociaż wiedziała o tym jeszcze przed wyjazdem. Kiedy się dowiedziałam, byłam w ogromnym szoku, bo to był nierozsądny krok – wyjechać w ciąży do innego miasta. Ale ona mnie zapewniała, że jej dziecko musi być razem z ojcem i ona chce być z nim. Ale codziennie opowiada mi, że wszystko jest źle i ciągle płacze. W domu zajmuje się tylko ona, chłopak jej nie pomaga. Proszę ją, żeby wróciła – ale ona upiera się przy swoim, dziecko potrzebuje biologicznego ojca.

Więc jak inaczej mogę jej pom

óc? Ciągle płacze, a ja nic z tym nie mogę zrobić. Nie mogę sobie pozwolić na nieodbieranie telefonu, to przecież moja własna córka.

Chciałabym, żeby jej chłopak ją zostawił i wróciła do domu. Z wnukiem będę jej pomagać, przynajmniej będę spokojna.