Moja synowa to bardzo dobra osoba. Wiem, że teściowe zwykle nie mówią zbyt dobrze o żonach swoich synów, ale ja mam zupełnie inną historię. Moja synowa jest dla mnie jak własna córka. Ale o swoim jedynym synu nie mogę powiedzieć nic dobrego. Od dawna zdradza swoją żonę, a ona wie, ale milczy

Moja synowa to bardzo dobra osoba. Wiem, że teściowe zwykle nie mówią zbyt dobrze o żonach swoich synów, ale ja mam zupełnie inną historię. Moja synowa jest dla mnie jak własna córka. Pomogła mi ze zdrowiem, kiedy całkiem się załamałam. Gdyby nie ona, to nawet nie wiem, co by ze mną było.
Natomiast o swoim rodowitym jedynym synu nie mogę powiedzieć nic dobrego.

Chociaż jest moim dzieckiem, jako człowieka go nie rozumiem. Jest bardzo skomplikowanym i trudnym mężczyzną. Pozwala sobie na wiele niezbyt dobrych rzeczy, przy tym wcale tego nie ukrywając. A moja synowa to bardzo mądra kobieta. Udaje, że niczego nie zauważa. Dla niej rodzina to najważniejsza rzecz w życiu.

Jako kobieta bardzo mi jej szkoda. Ja bym nie mogła tak łatwo wszystkiego wybaczyć i żyć spokojnie ze swoim mężem, jak ona to robi. Żaden mężczyzna nie jest wart tego, by wiedzieć o jego zdradach, ale nigdy o tym z nim nie rozmawiać. A ona może. I milczy. Ja zaś, z mojej strony, staram się jej pomagać we wszystkim.

Zawsze ma możliwość wyjść na spacer ze swoimi przyjaciółkami i odpocząć od rodzinnego życia. Po prostu staje mi się smutno na myśl, że ona może zostawić mojego syna i odejść. On nie zasługuje na taką kobietę, ale dla mnie jest przede wszystkim dzieckiem. Jakimkolwiek by nie był, jestem jego matką, kocham go mimo wszystko.

Ostatnio zaczęłam zauważać, że synowa zaczęła tajemniczo rozmawiać przez telefon, ukrywając się przed zbędnymi oczami. Jak tylko rozbrzmiewał pewien dzwonek, od razu starała się wyjść z pokoju. Na początku nie było to bardzo zauważalne, a potem po prostu dzwonki zaczęły brzmieć coraz częściej i częściej.

Prawie po każdym takim telefonie zbierała się i wychodziła w swoich sprawach, jak mi mówiła. Ale ja już dawno nie mam 16 lat, abym uwierzyła w takie zbiegi okoliczności. Z jednej strony cieszę się za nią jako za kobietę, bo rozumiem, że wszystko to nie wynika z dobrego życia rodzinnego.

Kilka razy, jakby bez szczególnego zainteresowania, pytałam ją, od kogo te telefony. Ale ona wszystko obracała w żart. Synowi na razie nic nie mówię. Nie chcę, aby zaczął wszystko wyjaśniać, skoro sam nie jest zbyt dobrym mężem dla swojej żony.