– Musisz zasłużyć na moją miłość, córeczko. Nikogo nie kocha się bezwarunkowo, zrób coś, żeby mnie pokochać. Zasłuż

Matka mówi, że jeśli trzeba mieszkać u kogoś, to najlepiej u rodziców. W rzeczywistości jest po prostu obrażona, że mieszkamy u teściowej. Oczywiście, ma rację, bo tam jest dużo wygodniej, ale nie tak przyjemnie i domowo jak u nas.

Kiedy miałam pięć lat, mój ojciec zmarł. Wtedy mama bardzo się zmieniła, dziwnie, że to pamiętam. Stała się taka chłodna, może nawet zła, może nawet okrutna. Po jego śmierci wydawało mi się, że przestaję jej być potrzebna.

Zawsze na mnie nakładano szalone wymagania, a za nie prawie nigdy mnie nie chwalono. A gdy robiłam coś nie tak, mama zupełnie mnie ignorowała. Za jedną czwórkę w roku, nie rozmawiała ze mną nawet przez całe lato.

– Musisz zasłużyć na moją miłość, córeczko. Nikogo nie kocha się bezwarunkowo, zrób coś, żeby mnie pokochać. Zasłuż.

Te słowa zostały ze mną na zawsze, muszę zasłużyć na miłość. Męczyłam się, żeby zdobyć chociaż odrobinę pochwał od matki. A gdy ona w końcu przestawała ze mną rozmawiać, wpadałam w okropny stan rozpaczy i apatii.

Nigdy nie miałam czasu na budowanie relacji. Nauka, olimpiady, egzaminy, znowu nauka, muzyka, studia, a potem praca.

– Ktoś jakby zawsze mi mówił, że cię nikt nie pokocha, jeśli będziesz taka jaka jesteś.

To szczerze mówiąc, traumą i dużym problemem, ale nie mogłam i nie chciałam nawet poświęcić czasu na jego rozwiązanie.

Spotkaliśmy się z mężem na konferencji na uniwersytecie, na którą robiłam prezentację. Gdy skończyłam, spotkaliśmy się i rozmawialiśmy bardzo długo, a po pewnym czasie pokochałam go.

Wtedy matka miała kolejny kryzys, zamknęła się w sobie, nie rozmawiała z nikim, jakby nie była na tym świecie. Może i źle postępowałam, ale cieszyłam się, że teraz mogę być z moim mężem. Gdyby widziała nasz związek, raczej nie wytrzymałabym tego.

Później mama trafiła do szpitala z powodu serca. Cały czas byłam przy niej, a mój ukochany nie zostawiał mnie, był obok mnie i zawsze mnie wspierał. Wtedy właśnie powiedziałam matce o moim narzeczonym. Jej reakcja była normalna, co mnie zaskoczyło.

– Patrz tylko, naucz się dobrze, aż do ślubu. Więc nie śmiej się z niej z nauki, zrozumiałaś?

Ukochany oczywiście zapewnił ją, że będzie pilnował mojej nauki. W oczach zakręciły się łzy szczęścia, to ogromne ulżenie. Bardzo bałam się o relacje z moją matką, z moim ukochanym. Nie powiedziałabym, że stała się prawdziwą matką, ale przynajmniej mogłam z nią rozmawiać. To mnie już bardzo cieszyło.

Ale po spotkaniu z matką męża, pomyślałam, że tak nie może być. To najlepsza kobieta, jaką spotkałam, w jej domu była taka ciepło i przytulnie rodzinna atmosfera.

Po ślubie zaczęliśmy myśleć o naszym mieszkaniu, ale mieszkanie w wynajętym lokalu i oszczędzanie było złym rozwiązaniem, zwłaszcza że matka zaproponowała, że możemy zamieszkać u nich. Nie zastanawialiśmy się długo i zamieszkaliśmy u teściowej.

– Zobaczymy, jak będziesz później marudzić. Teraz oni oczywiście są tacy dobrzy, a potem zechcesz wrócić do mamusi, – powiedziała mi matka, kiedy odjeżdżałam.

Ale po dwóch latach nadal tu jestem, to mój dom, o wiele bardziej niż tamto mieszkanie. Cieszę się, że wracam tutaj.

Ta kobieta całkowicie zastąpiła matkę, jest miła i przyjemna. Jej bezwarunkowa miłość pokazała mi, że można ją otrzymywać, nie służąc.

Na początku, żeby nie stracić miłości, robiłam wszystko, co mogłam, żeby mnie kochała. Chciałam pokazać, że jestem wart jej miłości.

– No dawaj, porozmawiajmy. Po co się tak męczysz, robisz wszystko, próbujesz mnie przed sobą wyprzedzić? Przez tak długi czas byliśmy razem, powiedz mi, co u ciebie.

Z ledwością opowiedziałam, że zawsze musiałam zasłużyć na miłość, więc nie mogę tego robić inaczej. Trudno, ale w końcu zrozumiała mnie.

– Kochanie, o co chodzi?! Będę cię kochać i bez tego wszystkiego. Kocham cię po prostu za to, kim jesteś. I jesteś ukochaną mojego syna, a onnie wybierze sobie złej osoby. Jeśli nie będziesz się trudzić dla mojego uznania, nie zacznę cię kochać mniej.

Jej słowa mnie zaskoczyły. Nie muszę już zasługiwać na miłość i aprobatę? Męczyłam się jeszcze przez pół roku, ale stopniowo uspokoiłam się.

Mieszkam u matki mojego męża i jestem szczęśliwa. Zawsze martwi się o mnie, troszczy się, szczerze pomaga. To przeciwieństwo mojej matki. Nie ingeruje w nasze relacje z mężem. A z matką jest trochę lepiej, ale jeszcze nie całkiem, nadal obraża się, myśląc, co ludzie pomyślą o mnie. Ale gdy poczułam tę miłość, nawet nie chcę myśleć o czymś innym.