Przeszedłem od swojej zaniedbanej żony i dzieci do młodej kochanki i żyłem jak w raju. Ale po jakimś czasie dowiedziałem się prawdy: ona mnie stale zdradzała. Chyba wrócę do żony

Nazywam się Michał, mam 41 lat. Miałem żonę i dwoje dzieci. Żyliśmy dobrze, ale potem zakochałem się w swojej młodej koleżance. Pół roku żyłem na dwa domy. Potem mi się to znudziło. Wszystko powiedziałem swojej żonie i rozwiedliśmy się. Poszedłem mieszkać z Anną.

Jak ja ją kochałem! Stała się dla mnie wszystkim! Obok niej jakoś odmłodniałem. Byłem gotów na wszystko, byle być przy niej i uczynić ją szczęśliwą. Miałem tak wielkie plany na przyszłość!

Ale po roku wszystko zaczęło się zmieniać. Czułem, że już nie kocham jej tak mocno. Ona też ochłodziła się do mnie. Z naszej miłości i romantycznych relacji prawie nic nie zostało.

Dwa tygodnie temu bardzo się pokłóciliśmy i Anna wyrzuciła mnie ze swojego mieszkania.

Do żony nie chciałem wracać. Dlatego od dwóch tygodni mieszkam u swojego przyjaciela, który niedawno się rozwiedł ze swoją żoną.

Trzy dni temu dowiedziałem się strasznej prawdy: moja ukochana Anna stale mnie zdradzała. Oto i tak! Ta wiadomość mnie po prostu zszokowała. Czułem, że zostałem po prostu wykorzystany, a potem wyrzucony jak rzecz, kiedy znudziłem się.

Ale wciąż ją kocham i gdyby zaproponowała mi powrót, od razu bym się na to zgodził. Po prostu nigdy nikogo tak mocno nie kochałem, jak kocham Annę.

Długo myślałem, co robić. Może lepiej wrócić do żony i swoich dzieci? Ale już nie kocham swojej żony. Jak więc możemy żyć razem?

A może powinienem spróbować zapomnieć o Annie, która mnie stale zdradzała, i spróbować zacząć nowe życie?

Rozumiem, że zdradziłem swoją żonę i dzieci i oni mnie raczej nie wybaczą. Poza tym już nie kocham żony. Więc nie ma sensu do niej wracać. Ale tak boję się samotności. Jak żyć dalej, po prostu nie wiem.