Rozsądna prośba kobiet, która natychmiast spotyka się z oporem ze strony mężczyzn

Na początku jakichkolwiek relacji wiele osób stara się omówić pewne warunki. Może nie zawsze mówią o tym wprost, ale zawsze mają to na uwadze. Obecnie niewiele jest osób, które nie myślą i nie porywają się z motyką na słońce.

A prośba jest naprawdę prosta. Nie, nie chodzi o jacht, pałac, futro, milion prezentów dziennie, a nawet nie o ogromne konto bankowe z sześcioma zerami. Wszystko jest o wiele prostsze. Co myślicie, co by to mogło być?

Opcji jest naprawdę wiele. Każdy myśli zgodnie ze swoimi potrzebami i zepsuciem. Ale jest jeden moment, który zaspokaja potrzeby wszystkich.

Weź odpowiedzialność przynajmniej za swoje życie.
Tak, dobrze słyszeliście, mowa nawet nie o całej rodzinie, a tylko o własnym życiu. Wyobraźcie sobie, jak bardzo spadł poziom mężczyzn, skoro proszą ich chociażby o kontrolę nad sobą.

Nie będę twierdzić, że chodzi o wszystkich czy nawet wielu. Nie, to określona grupa, która nie jest zdolna do pełnowartościowych dorosłych relacji. Chcą być w parze, związku, a nawet w oficjalnym małżeństwie, ale planują żyć na czyjś koszt. Pewnego rodzaju pasożytnictwo, jeśli można tak powiedzieć.

Jak to się objawia?

Robi coś i nie bierze odpowiedzialności za konsekwencje. Na przykład, wziął kredyt, a płaci żona. Rozbił samochód, a ona odpowiada. Był niegrzeczny dla szefa i odszedł, siedzi na jej karku. Zdradził, ale to wyszło przypadkiem. W sumie, każde działanie, które się z nim dzieje, wyszło jakoś samo, a nie z jego woli. On za nic nie odpowiada. Chciałby wpłynąć, ale przeznaczenie zdecydowało inaczej.

Z pewnością rozumiecie, o kim mowa. To nawet nie zawsze są ludzie opuszczeni i zagubieni. Czasami to całkiem normalni i wydawałoby się, adekwatni ludzie. Jednak za nic nie odpowiadają i nie planują. Nawet nie wiedzą, że to od nich wymaga się. Po prostu żyją tak, jak im się podoba. A co po nich, to już nie ich problem.

To trochę przypomina dzieci. One też lubią psocić i udawać, że to nie one. Zostawiasz je w domu, a one wszystkie ściany poplamią flamastrami, zjedzą wszystkie słodycze i siedzą z niewinnymi twarzami. Podobno jacyś łobuzy weszli i wszystko zrobili, ale to na pewno nie ja.

Tak samo postępuje dorosły mężczyzna. Żyje, robi, popełnia, ale nie myśli ani o konsekwencjach, ani o zapłacie. Ale paradoks w czym? Nie, nie w tym, że są tak nieodpowiedzialni i lekkomyślni. Problem w tym, że trudno im zaakceptować tę krytykę. Dla nich to wszystko jest jak cios.

Powiedzcie takiemu człowiekowi o jego wadach, a staniecie się wrogiem numer jeden. Nie będzie was żałować, a nawet słuchać. Wszystko, już więcej z nim nie rozmawiacie.

Tak bywa na randkach. Wydaje się, że rozmawiacie, przyzwoity chłopak, wszystko dobrze. Omawiacie swoje priorytety, zainteresowania i nagle mówicie o tym, że mężczyzna powinien brać odpowiedzialność. I od razu zaczyna się: “Ja nikomu niczego nie jestem winien, nie ucz mnie, sam sobie poradzę. Chcesz na mojej szyi usiąść? Ten numer ze mną nie przejdzie. Szukaj głupców gdzie indziej.”

I od razu zaczyna się negatyw, nienawiść i złość. On takich rzeczy nie wybacza i nawet nie jest gotów się godzić. Jeśli z twoich ust padło coś podobnego, to wszystko, to koniec.

A powiedzcie mi, szczerze, co w tym wszystkim takiego złego lub niewłaściwego? Dlaczego kobieta nie może wymagać takiej drobnostki, na którą zdolny jest każdy dorosły i adekwatny człowiek? Dlaczego od razu oskarżają ją o jakąś merykantylność i kalkulację?

Myślę, że problem tkwi w niskiej samoocenie i niepewności. Również wpływ społeczeństwa i stereotypów. Wielu boi się wziąć na siebie więcej, aby nie być postrzeganym za “pantoflarza”. Ale tu nie chodzi o to, że on ma jej utrzymywać i kontrolować? Mowa tylko o nim samym. Ale niestety, on tego nie słyszy i nie rozumie. Uważa, że teraz ona pyta za niego, a później zacznie pytać za nas oboje.

Właśnie dlatego za każdym razem utwierdzam się w przekonaniu, że samotnicy często są samotni z przymusu i są nieprzystosowani. Nie są gotowi żyć w dorosłym świecie. Adekwatna prośba jest odbierana jako zagrożenie. Jeśli dla kogoś to wydaje się normalne, to trochę was żal.

Nauka mówienia, komunikowania się, negocjowania, słuchania i bycia słuchanym to klucz.