“Skoro to nie moje mieszkanie, to nic tu nie będę robić!” – oświadczyła mi żona syna

Kiedyś rozważałam przepisanie mieszkania na mojego syna, ale po ostatnich wydarzeniach definitywnie zrezygnowałam z tego pomysłu. Lepiej będę wynajmować to mieszkanie, ale żonie mojego syna na pewno je nie przekażę. Skoro ma takie podejście do mnie, niech na własne mieszkanie zbierają pieniądze sami. A jeśli syn z żoną się rozstaną, będę tylko zadowolona. Ponieważ żona mojego syna jest okropna. Nie chcę mieć z nią nic wspólnego. Wszystko przez to, że zachowuje się, jakby miała bardzo wpływowych rodziców. W rzeczywistości pochodzi z zupełnie zwyczajnej rodziny, bez przepychu i własnego biznesu. Jej rodzice zachowują się całkiem normalnie, nie tak jak ich córka…

I córka ma zwykłe wykształcenie, pracuje jako menedżerka, zarabia przeciętną pensję. Ale problem w tym, że wydaje swoją pensję dosłownie w ciągu kilku dni. A potem oczywiście prosi o pieniądze swojego męża.

Na początku ich małżeństwa mieszkali u mnie. Ponieważ wynajmowali mieszkanie i musieli się wyprowadzić, wtedy pozwoliłam im zamieszkać na czas w tym mieszkaniu.

Ale póki co tam mieszkali inni ludzie, i w tym czasie zamieszkali u mnie.

Zgodziłam się na to, ale po tym, jak zobaczyłam minę Marii, żałowałam, że ich wpuściłam. Chodziła po mieszkaniu z maksymalnie niezadowoloną miną! Wydawało się, jakby przedtem mieszkała w pałacu. A przecież w moim mieszkaniu jest dobry remont, porządek.

– Mam spać na kanapie? A matka nie mogła nam oddać łóżka? – mówiła do mojego syna.

No tak, kanapa jej nie odpowiada! Na wynajmowanym mieszkała, gdzie spała. I nie narzekała! A syn przed nią się wykręcał. On zazwyczaj jest bardzo stanowczy i nigdy przed nikim się nie wykręcał, ale przed Marią stał się całkowicie uległy.

Nie wiem, jak ona to zrobiła, że tak go sobie podporządkowała, ale fakt pozostaje faktem. Z trudem przetrwałam te miesiące pod jednym dachem z Marią i moim synem. Po pracy natychmiast zamykałam się w swoim pokoju, starałam się z nimi jak najmniej kontaktować. Nie znosiłam widoku wiecznie niezadowolonej Marii.

W końcu zaczęli mieszkać osobno, odetchnęłam z ulgą, ale wtedy syn zaczął pytać mnie o drugie mieszkanie i moje plany na nie.

Początkowo myślałam o przepisaniu mieszkania na syna, ale teraz jestem pewna, że tego nie zrobię. Rozumiałam, że to Maria nim manipuluje, nie on. Ale powiedziałam mu, że mieszkanie zostanie na mnie, jako moja polisa na starość, żeby nie być na utrzymaniu syna. Niech oni z Marią na razie tam mieszkają i oszczędzają na własne mieszkanie. I tak nie nadaje się dla młodej pary, układ nie ten.

Wygląda na to, że mnie zrozumiał i więcej nie pytał. Z nimi się nie widziałam, żyli sobie swoim życiem, a ja swoim.

A potem był urodziny mojego syna i zdecydowaliśmy się je świętować w ich mieszkaniu. Gdy weszłam, zastałam tam chaos, który trudno opisać słowami.

Wszystko było brudne, płyta kuchenna pokryta tłuszczem, jakby nigdy nie była myta, rzeczy wciąż w kartonach, warstwy kurzu na każdej powierzchni, nieposprzątane, podłogi nieumyte. To również zauważyła teściowa i zapytała córkę, dlaczego w domu jest tak brudno.

“Skoro to nie moje mieszkanie, to nic tu nie będę robić!” – odpowiedziała bez ogródek.

Teściowa była zszokowana tym, co usłyszała.

“No ale jak mieszkałaś na wynajmie, to przecież sprzątałaś. Mimo że to mieszkanie również nie było twoje!” – ripostowała matka.

Po synu było widać, że również mu nie podoba się życie w takim bałaganie. Zawsze był przyzwyczajony do czystości, a nie do życia w takim zaniedbaniu. Ludzie w akademikach żyją lepiej niż mój syn z Marią w moim mieszkaniu. Ale ja na Marię nie odpowiedziałam. Sama rozumiem, że mój syn długo tego nie zniesie, rozwód wydaje się nieunikniony. Po nim widać, że szalone zakochanie już dawno minęło.

Teraz mam nadzieję na ich rozwód! Będę bezgranicznie szczęśliwa.