Teściowa nie pragnie spokoju

Spotkaliśmy się z mężem przez internet. Przez rok wymienialiśmy wiadomości, zdecydowaliśmy się na spotkanie. Uzgodniliśmy, że przyjadę do niego. Po tym spotkaniu przekonał mnie, bym została. Przeprowadziłam się do niego.

Mieszkaliśmy z jego rodzicami, wszystko układało się idealnie. Jednak mój przyszły mąż stracił pracę i długo nie mógł znaleźć nic odpowiedniego, zastanawialiśmy się nad przeprowadzką do mnie, do innego miasta, gdzie sytuacja z pracą była lepsza. O planach poinformowaliśmy jego mamę z wyprzedzeniem.

Natychmiast wyraziła swoje niezadowolenie. Najpierw próbowała go odwieść od przeprowadzki, argumentując, że będzie mieszkał „u obcej cioci” (mojej mamy). Kiedy to nie zadziałało, zaczęła krzyczeć i przechodzić na ataki osobiste. Wylała wiele złych słów na swojego syna, nie ominęła mnie, a nawet skrytykowała moją mamę, choć się z nią nie spotkała. Zachowałam milczenie, czego dziś żałuję.

Trwało to miesiąc. Codziennie słuchaliśmy zarzutów o niewdzięcznym synu i zdradzie, podczas gdy ona wychowała go i utrzymywała. Zarzucała mi, że chcę go zmusić do małżeństwa dla własnych korzyści. Twierdziła, że planuję szybko zajść w ciążę, by nie miał oczu dla innych kobiet.

W końcu udało nam się wyjechać. Jej zachowanie definitywnie zraziło syna. Nie przyznaje się do winy, twierdzi, że to ja zniszczyłam ich rodzinę. Najpierw zaprzeczała swoim słowom, potem mówiła, że jeśli coś takiego powiedziała, to przez naszą prowokację. Twierdziła, że nie jest winna.

Po naszym wyjeździe zaczęła narzekać, że syn o niej zapomniał, rzadko dzwoni. Twierdziła, że się zmienił i stał się obojętny wobec nich, uważa ją za złą matkę.

Ma męża, pracę, hobby, jest jej matka! Ale wydaje się, że nigdy nie zamierzała pozwolić synowi żyć samodzielnie, uważając, że bez niej się nie obejdzie. Chciałam naprawić relacje i zostawić spory za sobą, ale teściowa nie chce pojednania. Próbowałam już różnych sposobów, nawet po jej zachowaniu. Nic nie pomaga. Co poradzicie?