Teściowa przychodzi do nas, żeby posiedzieć z dzieckiem, a kończy się na sprzątaniu domu. Skoro przyszłaś do dziecka – to zajmuj się dzieckiem

Teściowa ciągle wtrąca się nie w swoje sprawy, nikt jej nie prosi, a ona i tak wtyka swój nos.

Zdarza się, że muszę wyjść w sprawach zawodowych, a zostawienie dziecka samo w domu jest przerażające, dlatego zwracam się o pomoc do teściowej. To tylko sprawy na kilka godzin. I zamiast po prostu przez ten czas opiekować się dzieckiem, ona zaczyna sprzątać mój dom, mimo że nie prosiłam jej o to. A kiedy wracam z pracy, zaczyna narzekać, jak ciężko jest jej sprzątać w moim mieszkaniu. Mówi, że po sprzątaniu strasznie boli ją plecy.

Pierwsze kilka razy milczałam, ale potem zaczęłam mówić, że oczywiście dziękuję za pomoc, ale przecież o to nie prosiłam. W odpowiedzi dostaję dawkę negatywu i muszę wysłuchiwać, jaką jestem niewdzięczną synową, że ona poświęca swoje zdrowie, aby mi pomóc, a ja jestem taka zła i tego nie doceniam. Tymczasem jej pomoc nie jest mi aż tak bardzo potrzebna, dom i tak sprzątam regularnie, a rzeczy prasuję sama.

A ona jeszcze prasuje pościel! Chociaż uważam to za bezsensowne. Można ją po prostu dokładnie wyprać, wysuszyć i równie starannie ułożyć w szafie, wtedy nawet nie trzeba jej prasować. Teściowa mówi mi, że jeśli nie wyprasujesz pościeli, to zostają na niej różne wirusy i bakterie, które giną pod wpływem wysokiej temperatury. U siebie w domu też prasuje pościel.

Rozumiem, że trzydzieści lat temu, a może nawet więcej, wszyscy prasowali pościel, bo prali ręcznie, a nie w maszynie.

Kiedy moje dziecko było małe, miało to sens. Prasowałam wszystkie jego ubrania i pieluchy, tylko aby ochronić dziecko. Ale teraz to już nie jest potrzebne, bo dziecko jest wystarczająco dorosłe.

I nie sprzątam w domu tak często, jak tego wymaga teściowa. Nie widzę sensu myć podłogi każdego dnia, skoro w naszym domu codziennie pracuje odkurzacz-robot. Dlatego myję podłogi raz na tydzień i uważam, że to w zupełności wystarcza.

Dziecko i tak pełza po podłodze, trzeba myć podłogi każdego dnia. I nie tylko myć, ale z dezynfekującym środkiem! – twierdzi teściowa.

A ja sądzę, że im więcej takich środków, tym gorzej dla dziecka, bo wszystkim tym oddycha. Do tego mój syn teraz więcej chodzi niż pełza czy bawi się na podłodze, więc nie widzę w tym wielkiej potrzeby.

I nie mam czasu na codzienne sprzątanie, ponieważ pracuję, nawet jeśli zdalnie. Mój dziecko chodzi do przedszkola. I mimo że często choruje.

Dziecko ma cztery lata. Dlatego mam czas pracować przy laptopie. Nie mogę wyjść do stałej pracy, bo na razie boję się zostawić go samego. A kiedy muszę wyjść w sprawach zawodowych, proszę o pomoc teściową.

I każdy taki raz kończy się na tym, że mówi mi, jaką jestem niewdzięczną synową, że nie doceniam jej starań i jej zdrowia. I tak bardzo jest

em zmęczona tym wszystkim, że teraz myślę o zatrudnieniu niani i nie niepokojeniu teściowej. Na szczęście, mam na to środki i możliwość.