Wyrzuciłam rodzinę z moich urodzin z powodu dziecka

Obecnie mam złamaną nogę i siedzę w domu. Były moje urodziny. Zwykłe świętowanie z przyjaciółmi zorganizujemy później, gdy będę w lepszej formie, a wczoraj nieformalnie zaprosiłam rodziców, teściową i siostry (moją i męża) na kieliszek wina i pogawędkę. Jesteśmy dość blisko jako rodziny, mamy wspólne czaty i czasem spotykamy się z rodzicami, którzy są jeszcze dość młodzi i aktywni.

Moja siostra przyszła z dzieckiem. Od razu powiem: nie przepadam za dziećmi. Dziecko zaczęło krzyczeć – hałas mnie męczy, zwróciłam siostrze uwagę, żeby dziecko nie przeszkadzało. Nie pomogło. Potem zaczął przeszkadzać naszemu psu, machać na niego rękami, znowu wydawać jakieś dźwięki, pies się oczywiście zdenerwował.

Po raz drugi poprosiłam siostrę, żeby w końcu uspokoiła dziecko, na co ona nieporuszona zaproponowała, żebym zamknęła psa w innym pokoju. Z takiej bezczelności aż się roześmiałam i zapytałam, dlaczego by nie zamknęła dziecka w innym pokoju, skoro to przecież pies jest u siebie w domu.

Krótko mówiąc, bardzo spokojnie ich wyprosiłam, na co oczywiście od razu zirytowali się moi rodzice i do tej pory są oburzeni, minęła już doba. Mówią coś w stylu “przeproś siostrę”. Nie rozumiem, o co chodzi, jestem u siebie w domu, moje zasady, kto się nie zgadza – do widzenia. To ona powinna przeprosić, że zepsuła mi wieczór ze swoim dzieckiem, u mnie w domu.

W swoim domu mam zawsze rację. Nie wypada być bezczelnym będąc gościem. Przecież nie mówię siostrze, jak wychowywać dziecko, ale jeśli przeszkadza – to znaczy, że nie należy brać go ze sobą do dorosłych ludzi, to wszystko. Siostra ma nianię, mogła jej dodatkowo zapłacić za kilka godzin i nie zabierać dziecka do nas, wiedząc, że będzie wszystkich irytować.

Przy tym kocham siostrę, świetnie się z nią dogadujemy, jesteśmy przyjaciółkami. Po prostu nie lubię dzieci, tym bardziej u siebie w domu, to nie jest nic osobistego wobec jej dziecka, po prostu są dla mnie irytujące, zwłaszcza w tym nieświadomym wieku. Dlaczego mam to znosić u siebie w domu? Dla mnie najważniejsze to obronić siebie, nie pozwolić się zdominować. A co potem, trawa niech nie rośnie.

Jestem dorosła, nie chcę się bawić w ciepło-zimno z dzieckiem, to mnie nie interesuje, jest mi obce. Nie ważne, czy to bratanek, czy ktoś inny, dzieci są dla mnie nieprzyjemne, wszystkie, to nie jest nic osobistego, po prostu ogólnie mnie irytują, są przeszkodą. Dlaczego mam ustępować komuś na niekorzyść własnego komfortu, jeszcze u siebie w domu? Zaprosiłam rodzinę, żeby miło spędzić z nimi wieczór, jak to zwykle bywa. Nie wiedziałam, że siostra z jakiegoś powodu przyprowadzi dziecko.