Z moim mężem poznała mnie moja mama. Pomimo dziesięcioletniej różnicy wieku, zaczęliśmy się spotykać i mieszkać razem. Andrzej miał duże, przestronne mieszkanie w centrum miasta. Jedyne, co mnie martwiło, to to, że mieszkał z mamą. A teraz do nas przeprowadził się również jego brat

Tego lata nie planowałam wyjeżdżać na wypoczynek, ale w sytuacji, która się u nas w rodzinie wytworzyła, postanowiłam, że potrzebuję przerwy, by pomyśleć, co dalej. Wzięłam urlop i poleciałam nad morze. Sama. A kiedy wrócę, muszę podjąć decyzję.

Z moim przyszłym mężem zapoznała mnie moja mama. Kiedyś wracając z delegacji, opowiedziała, że spotkała bardzo porządnego i poważnego mężczyznę. Mama od razu postanowiła nas zapoznać. Nie miałam poważnych relacji z mężczyznami i postanowiłam zaufać wyborowi mamy.
Andrzej od razu mi się spodobał. Mimo dziesięcioletniej różnicy wieku, zaczęliśmy się spotykać i żyć razem. Mężczyzna miał dużą, przestronną mieszkanie w centrum miasta.

Jedynym, co mnie niepokoiło, to że żył z mamą. Zgodziłam się na takie warunki, tym bardziej że ciągle byłam w pracy, a w weekendy jeździliśmy na wieś do moich rodziców. Teściowa całkowicie zajmowała się pracami domowymi i to mi odpowiadało. Chociaż, w głębi duszy, chciałam żyć osobno.
Jednocześnie nie podobało mi się, że mój mąż poświęca dość dużo czasu, pomagając swojemu bratu i siostrzenicy, którzy mieszkają w osobnym mieszkaniu na sąsiedniej ulicy. Andrzej z bratem dorastali bez ojca. I mój mąż zastąpił ojca swojemu młodszemu bratu.

To bardzo dobrze, że mam takiego odpowiedzialnego i poważnego męża. Ale brat już ma własną rodzinę, dziecko i powinien być bardziej samodzielny. A jego żona jest dość specyficzną, nie wychowaną osobą. Nigdy nie ukrywała swojej opinii o mnie i naszej teściowej.

Żyliśmy z mężem dziesięć lat. Żyjemy dobrze, ale ciągle mamy nieporozumienia przez jego brata. Nie mamy dzieci. Początkowo bardzo kochałam siostrzenicę męża, pomagałam im, a potem zrozumiałam, że mi się to znudziło. Są niewdzięcznymi ludźmi. Z czasem przestałam w ogóle z nimi rozmawiać.
Kiedy moja teściowa zaprasza ich w gości, wychodzę z mieszkania: spaceruję ulicami albo jadę do rodziców. Dlaczego mam z nimi rozmawiać? Pomagać im? Tak wygodnie teściowej? Dlaczego mam słuchać nieprzyjemnych uwag pod moim adresem ze strony jej drugiej synowej? Ta rodzina stała się dla mnie nieprzyjemna i kłamliwa.

Okazało się, że to nie wszystkie minusy mojego życia w jednym mieszkaniu z teściową. Brat mojego męża niedawno odszedł od żony i postanowił przeprowadzić się do nas. Postawiłam męża przed faktem, albo on odejdzie, albo ja. Zresztą, teściowa stanęła po stronie swojego syna i przygotowała dla niego pokój.

Mam dość życia w tej rodzinie. Przeprowadzenie się do moich rodziców jest niewygodne, ponieważ ja i mąż mamy tu pracę. Mąż nie chce mnie zranić, ale brata mu szkoda. Andrzej jest bardzo dobrym człowiekiem i nie rozumie, że ulegając we wszystkim swojemu bratu, tylko pogarsza dla niego sytuację.

Niestety, kiedy wrócę, prawdopodobnie będę musiała szukać wynajmowanego mieszkania i się przeprowadzić. Będzie trudno, a mężowi jeszcze trudniej. Ale co mi pozostaje? Nie chcę żyć z teściową i bratem. Ale nie chcę też opuszczać mieszkania, w które przez 10 lat inwestowaliśmy pieniądze.