— Ach tak! To sami płaćcie za hipotekę!

Moja córka jest w związku małżeńskim już od 5 lat. Zięć od początku mi się nie spodobał — od razu zauważyłam jego przebiegły wzrok. Wygląda na to, że miał oko na moją nieruchomość. Córka jest pracowita i ambitna, ale wybrała sobie męża, który nie jest zbyt odpowiedzialny. Z mężem specjalnie kupiliśmy jej mieszkanie, gdy była jeszcze mała, i wynajmowaliśmy je przez cały czas, aby córka miała jakiś start w życiu.

Wiecie, co jest najśmieszniejsze? Naszym najemcą był zięć. Kiedy po raz pierwszy zobaczył Angelikę, od razu zaczął się do niej dobierać. Jakby specjalnie, żeby nie płacić za wynajem. Zakochał ją w sobie i ożenił się z nią. Teraz mieszkają razem w tym mieszkaniu. Tymczasem ja nadal spłacam hipotekę, bo wzięliśmy kredyt na 30 lat.

Z czasem nasze relacje jakoś się poprawiły. Zięć zaczął mnie szanować i nawet kupował mi prezenty. Nie wiedziałam, że tak się przygotowuje do następnego kroku.

Pewnego dnia odwiedziła mnie przyjaciółka z wnuczką. Kiedy zwróciłam młodej damie uwagę, że wystarczy siedzieć w telefonie, bo to tylko szkodzi, ta się oburzyła:

— Szkodzi? Wręcz przeciwnie! Pomaga otworzyć oczy na rzeczywistość.

— O czym ty mówisz? — zapytałam.

— No można sprawdzić, jak jesteś zapisana u męża czy u zięcia w telefonie.

Zdecydowałam skorzystać z tej aplikacji i wprowadziłam swój numer. Wśród normalnych wpisów znalazłam „Stara teściowa”. Bez słów było jasne, kto mnie tak zapisał. Zadzwoniłam do zięcia i zrobiłam awanturę. Powiedziałam, że skoro jestem stara, to więcej nie będę pracować i opłacać im hipotekę — niech młodzi sobie sami radzą.

Po godzinie zięć przyszedł do mnie z kwiatami i przeprosinami. Zaczął się tłumaczyć, że to była tylko żart. Potem dołączyła do niego córka i zaczęła prosić mnie, abym nie zwracała uwagi na takie drobiazgi. Jednak mnie to niepokoi. Tym bardziej, że nie ma gwarancji, że to ostatni wybryk zięcia. Dzieci najwyraźniej postanowiły wejść mi na głowę i wygodnie się ułożyć, ale nie tym razem!