— Chodźmy do kawiarni! Tylko zamawiaj coś tańszego! — oświadczył mąż

Ludwika i Witold są małżeństwem już ponad 30 lat. Ich życie układało się według klasycznego scenariusza. Pobrali się młodo z powodu ciąży Ludwiki. Rodzice zorganizowali okazały ślub, by dzieci były szczęśliwe.

Mama i tata nie bardzo aprobują decyzję córki, aby tak wcześnie wychodzić za mąż. Nawet zgadzali się pomagać w wychowywaniu dziecka. Jednak miłość odegrała kluczową rolę w ich rodzinie.

Po narodzinach dziecka zaczęło być naprawdę trudno, gdyż przybyło wiele domowych obowiązków. Żyli w nędzy, ponieważ rodzice nie pomagali wcale. Rodzice Witolda nie mieli pieniędzy, a rodzice Ludwiki z zasady nie chcieli pomagać.

Gdy syn dorósł, stopniowo stanęli na nogi. Witold pracował na budowie, a Ludwika na poczcie. Gdy finanse się poprawiły, postanowili zbudować dom, tym bardziej że Witold wszystko potrafi zrobić własnymi rękami. Ludwika nie bardzo wierzyła, że im się coś uda, ale mąż zabrał się za sprawę. Wiedział, że to jedyny sposób, aby zapewnić rodzinie dom.

Budowa domu zajęła około dziesięciu lat. Miejsce wybrali piękne — tuż przy jeziorze. Gdy zaczynali budować, okolica była odległa, ale przez lata powstała tam dobrze zagospodarowana plaża i park z atrakcjami.

Ludwika bardzo bała się zmieniać coś w planie kariery, ale musiała przejść na pracę zdalną. Nie sądziła, że praca przez internet może przynieść solidne zarobki, ale jej się udało. Teraz zarabia znacznie więcej niż wcześniej i nie jest tak zmęczona. A syn zawsze był pod opieką.

Dziś mają rocznicę ślubu. Ludwika wyszła na podwórko, spojrzała na jezioro i uśmiechnęła się. Mąż w pracy, dorosły syn grzebie w garażu, a ona ma cały dzień wolny. W tym momencie kobieta zdała sobie sprawę, że nigdy nie żyli dla siebie. Wszystko ciągnęli z ostatnich sił, aby syn stanął na nogi i dom zbudować. A mąż mówił, żeby żona się nie martwiła:

— Po co nam te restauracje, skoro gotujesz sto razy lepiej?

O kinie też tak samo:

— Po co płacić za kino? W telewizji gorzej pokazują, czy co?

O wypoczynku nie było sensu nawet mówić:

— Oj, jakie morze? Wiesz, jak długo tam jedzie się? Poza tym upał nie do zniesienia. A nad jeziorem mamy pięknie. Na morzu brudno i pełno turystów.

Ludwika miała nadzieję, że mąż przygotuje dla niej jakąś niespodziankę na rocznicę.

No cóż, można pomarzyć?

Witold wrócił do domu o 18:00 i wręczył żonie bukiet — róże zerwane u matki na działce i zawinięte w gazetę. Kobieta od razu się zasmuciła. Nie tego oczekiwała od niego.

— Będziemy świętować?

— Nawet nie wiem… Możemy zjeść kolację na podwórku, potem obejrzeć jakiś film.

— Ale przecież mamy w tym roku jubileusz!

— I co z tego? Na pla

żę? W takim razie powiedz synowi, żeby nadmuchał łódkę.

— Witold, a może pójdziemy do kawiarni albo do kina? Przecież nigdy nigdzie nie chodzimy.

— Ludu, wiesz ile tam kosztują? Jeśli pójdziemy we troje, zostawimy połowę mojej pensji.

— Szkoda ci raz w roku wydać na mnie tysiąc euro?

Witold machnął ręką i powiedział:

— Dobrze, ale umawiamy się od razu: zamawiamy wszystko, co najtańsze!