— Co z tego, że zarabiam mniej? Przynajmniej mieszkanie jest moje! — oświadczył mąż

Anna, 34-letnia kobieta, spogląda na swoje życie jako na nieznośne ciężar, w którym to ona jedyna nosi odpowiedzialność. Jej ośmioletnie małżeństwo z Karolem, mieszkającym w dwupokojowym mieszkaniu, coraz bardziej ją przytłaczało. Na początku ich związku Karol wykazywał inicjatywę, dorabiał, ich sytuacja finansowa była stabilna. Anna nawet dostawała od męża miłe niespodzianki.

Jednak po narodzinach dziecka i stracie pracy przez Karola wszystko się zmieniło. Relacje ostygły, finansowe problemy stały się widoczne. Anna zdecydowała się podjąć pracę, a Karolowi zaproponowała zostać w domu z dzieckiem. Ale z dwuletniego urlopu macierzyńskiego mąż tak naprawdę nie wyszedł. Anna, zmęczona jego biernością, sama napisała dla niego CV i nawet znalazła mu pracę. Postawiona przed wyborem — pracować lub rozwieść się, Karol w końcu zaakceptował rozwiązanie zaproponowane przez Annę.

Jednak nowa praca Karola nie spełniła oczekiwań Anny. Został woźnym, zajmując się drobnymi zadaniami i wykonując swoje obowiązki z minimalnym wysiłkiem. Pracując na zmiany, wolał życie bezproblemowego stróża, mimo skromnej pensji. To wywołało rozczarowanie u Anny, która miała nadzieję, że nowa praca pomoże mężowi wykazać ambicje i odpowiedzialność.

Wygląda na to, że Karol czuje się komfortowo w roli nieodpowiedzialnego. Nie dąży do zmian, preferując łatwość pracy woźnego. Nie doceniając swojego wkładu w rodzinę jako niewystarczająco ważnego, twierdzi, że mieszkanie stanowi jego wkład w budżet rodzinny. Anna z kolei odczuwa nierówność w wkładzie finansowym, biorąc pod uwagę różnicę w ich zarobkach.

Pytanie o sprawiedliwość pojawia się w kontekście równości i odpowiedzialności w małżeństwie. Anna czuje, że nosi na sobie zbyt wiele obowiązków, a jej próby zaangażowania męża w bardziej aktywną rolę w życiu rodzinnym okazują się bezowocne. W rezultacie, małżeństwo Anny i Karola staje się źródłem rozczarowań, pełne braku perspektyw na zmiany.

Ta historia porusza ważne kwestie równowagi w relacjach rodzinnych, podziału obowiązków i finansowego wkładu każdego z partnerów. Interwencja Anny w roli inicjatorki zmian nie przyniosła pozytywnego wyniku. Możliwe, że problemy w ich małżeństwie mają głębsze korzenie, wymagające poważnej rozmowy i zrozumienia ze strony obu stron. Na razie historia Anny i Karola nie zapowiada niczego, oprócz nierozwiązanych napięć i rozczarowań.